ZØRZA – „Twilight of the Golden Star” (2026)

Dwa lata po premierze znakomitego Hellven, ze swoim drugim pełniakiem powraca ZØRZA. Wydany przez Godz ov War Productions krążek Twilight of the Golden Star przynosi w zasadzie tylko jedną zmianę względem poprzednika – na wokalu nie słyszymy już Refura, jego miejsce zajął Amorth, a gościnnie swego głosu w pierwszych dwóch numerach użyczył również przez V. Vahntraum, którego kojarzyć możecie z Harakiri For the Sky.

W kwestii zorzowego modus operandi oraz jakości jego wykonania żadnej rewolucji, ani nawet szczególnej ewolucji w gruncie rzeczy nie ma – i bardzo dobrze, bo na polu melodyjnego post-blacku wielkopolski duet wraz z ponownie bębniącym Mateuszem Wróblem naprawdę nie ma sobie równych. Jedynym odstępstwem od tej tezy jest zamykający album The Devil Wears Well – tematycznie odstający od pozostałych kompozycji, trochę thrashowy, trochę satyriconowy (z wyraźnym wskazaniem na black’n’rollową erę Norwegów), po prostu znakomity, niesamowicie nośny i z ogromnym potencjałem headbangingowym. Zaprawdę powiadam wam – będzie to koncertowy killer. Dobrze też wiedzieć, że w takiej estetyce zespół również doskonale się odnajduje. Czy oznacza to więcej tego rodzaju prób w przyszłości? Byłbym na tak!

Pozostałe pięć numerów (sześć, jeśli wliczać trzyminutową trzecią odsłonę instrumentalnej Zorzy) nie odstępują niczym od tego, do czego panowie przyzwyczaili już swoich fanów. Już w otwierającym płytę numerze tytułowym zawarte jest wszystko, co tygryski lubią najbardziej – szybkie tempo, wgniatające w ziemię zwolnienie, chwytliwe melodie i ich podniosły nastrój, dzięki któremu ma się uczucie uczestniczenia w historii epickich rozmiarów. A dalej wcale nie jest gorzej – na pierwszy plan wysuwają się przede wszystkim fenomenalny Against Theocracy (kolejny kawałek, przy którym na samą myśl o koncercie boli mnie kark) i Stormspell z cudownej urody solówką, również My Wounds i Death III nie odstępują na krok od poziomu, którego od ZØRZY można oczekiwać. Cholera, w punkt pasuje tutaj nawet instrumentalna Zorza III, na której drugą odsłonę z Hellven trochę kręciłem nosem. Dużo lepiej od Refura wypada też Amorth, drobne użycie klawiszy tu i ówdzie dodaje całości klimatu, a materiał jest jeszcze lepiej wyprodukowany.

Myślałem, że wiele lepiej niż na Hellven być nie może, a tu proszę! Na Twilight of the Golden Star zespół poprawił drobne mankamenty poprzedniczki i dodatkowo jeszcze bardziej wzmocnił fundamenty swojego sukcesu. Efektem jest najlepsze jak do tej pory wydawnictwo ZØRZY – dające fanom więcej tego samego, ale na jeszcze wyższym poziomie wykonania, kończące się wskazówką, że skład może w przyszłości zawędrować w bardziej black’n’rollowe rejony. Dla mnie bomba, krążek ten jest według mnie bez wad, więc i ocena może być tylko jedna.

Ocena: 10/10

ZØRZA na Facebooku

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)
Tagi: , , , , , , , , .

Dodaj komentarz