Wołoszański metalu powraca i nie jest to wizyta kurtuazyjna.
Po znakomitym debiucie Totalitarian Tankograd opublikował bolesny album Klęska we wrześniu zeszłego roku. Płyta dotarła do mnie nieco później, a potem zaczynała stawać się wyrzutem sumienia, aż w końcu ruscy napadli na Ukrainę, co moje zawodowe funkcjonowanie sprowadziło na dłuższy czas do wertowania z niedowierzaniem depesz Polskiej Agencji Prasowej na temat okrucieństw za naszą granicą i rozlewających się na inne tereny tragedii. Klęska, płyta dotycząca takichże właśnie ludzkich tragedii, uszyta nie metaforami i naiwnym szkolnym romantyzmem, a językiem bezpośrednim i sugestywnym, była ostatnim albumem, na jaki miałem w tym czasie ochotę. Wyrzut sumienia rósł. Sorki Tomek, sorki Patryk.
Nadszedł czas, że podjąłem rękawicę. Miałem pełną świadomość tego, co mnie czeka. Znamy się nie od dziś.
Więc tak, Wołoszański metalu powraca, nie jest to wizyta kurtuazyjna. Jest to wizyta, która ma nam po raz kolejny uświadomić, że wojna to nie jest żadne kurwa bohaterstwo i duma, żadne wiersze w podręczniku z liceum, żaden honor. Wojna to klęska. Klęskę ponosimy jak tylko pomyślimy o wojnie.
Tankograd próbuje nam o tym opowiedzieć nie bawiąc się w półśrodki. Siedem utworów składających się na dzieło pod tytułem Klęska podchodzi do tematu od różnych stron, po raz kolejny dotykając konkretnych historycznych sytuacji, zbliżając się do pokolenia Kolumbów, pochylając nad zwykłymi żołnierzami – niezależnie czy z bohaterską historią, czy nie – i wytykając palcami tych, którzy za wojnę zawsze powinni ponosić odpowiedzialność, ale nigdy tego nie robią.
Od strony muzycznej ofensywa stołecznych czołgistów posunęła się nieco do przodu w porównaniu do poprzedniczki. Tankograd podkręcili kurki – momentami są brutalniejsi, co jest bardzo zauważalne, ale w samych kompozycjach również dużo się dzieje. Poszczególne utwory to nie zlepek przypadkowych pomysłów, ale szereg trafnych wyborów. W doomowej szkole są dwa ekstrema – jedni próbują zanudzić na śmierć przez 10 minut tnąc ten sam riff, inni zaś próbują nadźgać tyle wolnych motywów w jednym kawałku, ile tylko się zmieści. Tymczasem Tankograd pozostają pośrodku, poruszając się po tym polu minowym z rozwagą, dobierając zmiany charakteru poszczególnych utworów tak, żeby faktycznie korespondowały z jego ogólnym wydźwiękiem, wnosiły coś do niego i komunikowały, a nie tylko były. Szukają także nowych dla siebie środków wyrazu i korzystają z nich. Co jednak najważniejsze, potrafią z tych elementów złożyć poruszającą muzykę. Jeśli zaczynacie dopiero przygodę z Tankograd i z jakiegoś powodu nie podejdą wam dwa pierwsze utwory na albumie – Za ofiarną służbę oraz Nie dać się zarżnąć – dajcie szansę tej płycie przynajmniej do trzeciej kompozycji: Niech liczą trupy. To tutaj chyba najlepiej odbija się charakter Tankograd – zespołu, który potrafi grać prosto, kiedy nie trzeba kombinować, potrafi być poruszający, potrafi znaleźć odpowiednią formę dla swojego przekazu. I jest prawdziwym doom metalowym potworem, ciężkim, przerażającym, smutnym, chwilami pięknym. Ale i od czasu do czasu wylewającym swoje frustracje.
Choć płyta wciąga mnie bez reszty to mam jeden minusik. Lubię sobie wyobrażać Klęskę z nieco mniej zagruzowanymi gitarami, nieco bardziej wypolerowanym brzmieniem. Mam wrażenie – być może mylne – że całość nabrałaby jeszcze większego rozmachu, a Tankograd wyprowadziłby wtedy cios, po którym nikt by nie był w stanie się pozbierać.
Nie zmienia to jednak faktu, że Klęska to album co najmniej nieprzeciętny.
Niezależnie, czy wolisz doom metal spod znaku Candlemass, czy może raczej stara Anathema lub My Dying Bride – Tankograd jest w tym momencie podstawowym reprezentantem gatunku w Polsce. Klęska umacnia jego pozycję. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana gatunku, chyba że akurat zmagacie się z życiem. Wtedy lepiej poczekać na wszelki wypadek, bo Tankograd nie jest od tego, żeby nikogo podnosić na duchu.
10/10
Tankograd na Facebooku
Sprawdź też: Narbo Dacal, Hydra, Leshy, Dopelord, Death Has Spoken, MAG
- Formis – „Bestiarius” (2025) - 10 lutego 2026
- Corruption – „Tequila Songs & Desert Winds” (2025) - 15 listopada 2025
- Leash Eye – „Destination:125” (2025) - 15 maja 2025






