Jungle Rot: „Nie wiem czy świat mnie jeszcze choć trochę obchodzi”

Jungle Rot to dobrze naoliwiona i rozpędzona machina, która już od prawie ćwierć wieku serwuje brutalny hałas. Jakiś czas temu recenzowałem ostatni album amerykańskich death metalowców (recenzja). Chwilę później postanowiłem zadać kilka pytań Jamesowi – basiście zespołu oraz głównemu autorowi tekstów.

Jungle Rot interview in English

Cześć James, cieszę się że znalazłeś czas na rozmowę dla Kvlt. Domyślam się, że jesteście w trakcie przygotowań do „Metal Alliance Tour”?  (rozmowa była przeprowadzana miesiąc przed planowaną trasą – przyp. red.) Zapowiada się naprawdę brutalnie zważywszy, że głównodowodzącym całej tej wyprawie jest Dying Fetus. To wasza pierwsza trasa promująca Order Shall Prevail po ubiegłorocznych występach na festiwalach? Planujecie wziąć udział w kolejnych bądź zorganizować własną gdzie będziecie headlineram?

Nie możemy się doczekać, żeby wyruszyć razem z naszymi znajomymi z Dying Fetus w trasę. W zeszłym roku graliśmy pierwszy koncert promujący Order Shall Prevail na Rock Star Drink Mayhem Festival, dzieliliśmy scenę ze Slayerem i King Diamond. Dobrze nam poszło na scenie. Były jakieś plany jesiennego tournee po Europie, niestety nie wypaliły i żadnej trasy nie było.  Jesienią koncertowaliśmy trochę po Meksyku. Raczej nie gramy w zimie, więc skoro nadeszła wreszcie wiosna, najwyższy czas na nasz niszczycielski powrót na scenę. Mamy zajebiste plany na ten rok: w czerwcu jedziemy do Puerto Rico, a w sierpniu będziemy koncertować po Środkowej i Południowej Ameryce!

Przyznam szczerze, że wasz ostatni krążek można określić jako „fachową robotę”. Dawno miałem okazję posłuchać tak swobodnie i bez ciśnienia nagranej płyty, która zachowała ten klasyczny amerykański klimat oldschoolowego death metalu. Wolicie nie eksperymentować podczas komponowania nowych krążków tylko staracie się jak najlepiej zaprezentować swój własny, wypracowany styl?

Eksperymentujemy, piszemy to co nam się podoba. To prawda, że Jugle Rot trzyma się swojego stylu, ale każdy album jest inny, zawsze wprowadzamy jakieś zmiany. Jeden album jest bardziej trashowy, inny porywa do goove’u. Ostatnio, to znaczy od 6-7 lat, wróciliśmy do nagrywania solówek, więc jak widać są zmiany. Styl Jungle Rot i jego brzmienie są stałe – trashowy, ale dość melodyjny death metal.

jungle rot live

Będąc w temacie waszych przygotowań materiału – jak wyglądał podział pracy w zespole? Dave jest szefem czy przeprowadzacie burze mózgów i riffów na temat wyglądu nowego krążka?

Spotykamy się w naszym zaciszu, jammujemy, później robimy burze riffów. Każdy z nas nagrywa na komputerze riffy, spotykamy się, porównujemy pomysły i łączymy je w zgrabną całość. Nie spieszymy się, dajemy sobie czas i wszystko samo się układa. Każdy członek zespołu, tj. Dave, Geoff i ja, dokłada od siebie jakieś riffy, później wszyscy razem je obrabiamy. Właśnie dlatego bycie częścią Jungle Rot to czysta przyjemność.

Tematy wojny i militariów  nie są niczym obcym w death metalu  czego przykładem może być Bolt Thrower, Hail of Bullets czy Nails Bomb.  Kto odpowiada za teksty i skąd w ogóle to narodził się pomysł tak sprecyzowanej tematyki ? Inspirujecie się prawdziwą historią czy może też kinem i literaturą?

Wiem, że na początku działalności zespołu chłopaki zepchnęli słowa na dalszy plan, teksty nie musiały mieć sensu ani przesłania. W miarę rozwoju zespołu, szczególnie kiedy ja dołączyłem do grupy, teksty nabrały głębi, teraz wnoszą więcej niż tylko brutalność i dzikość. Zawsze staram się też wrzucić kilka kawałków, gdzie znajdziecie czarny humor np. E.F.K. Teraz pisze dużo o okrucieństwie wojny, pisałem też o nadużyciu narkotyków, bezdomności, armagedonie, religii itp. Od 2006 jest odpowiedzialny za 99% tekstów dla Jungle Rot.

Patrząc na okładkę „Order shall prevail” jak i poprzednich płyt domyślam się, ze nie jesteście zwolennikami polityki zbrojnej. Dodatkowym dowodem jest wasz ostatni klip do utworu „Doomsday”. Czyżby muzyka wasza miała na celu potępienie obecnych działań wobec ofiar wojny czy konfliktów ekonomicznych na świecie ? Jesteś pacyfistą?

Dobre pytanie. Określiłbym swoje poglądy jako anarchistyczno-nihilistyczne . W sumie to porzuciłem całą nadzieję na to, że kiedyś będzie lepiej. Ludzie zrujnowali wszytko. Polityka, religia, pieniądze, długi; wszystko jest popierdolone. Nie wspieram wojny jako takiej, ale jak widać jest to zło konieczne. Nie nazwałbym siebie pacyfistą, ale nie szukam też zaczepki. Tak naprawdę to sam nie wiem czy świat mnie jeszcze choć trochę obchodzi.

Pozostając w temacie – co sądzisz o stwierdzeniu, że spory światopoglądowe czy też dysharmonia politczyna sprzyja komponowaniu bardziej szczerej  i emocjonalnej muzyki? W waszej historii, wojna w Wietnamie przyniósł praktycznie cały ruch hipisowski, na którego gruncie wszystko potem poszło o krok dalej. Z kolei w Polsce okres utrzymującej się komuny doprowadził do narodzin praktycznie całej niezależnej sceny muzycznej.

Jasne, że spory polityczne odbijają się na muzyce. Dlatego piszę teksty do Jungle Rot, daję  w ten sposób upust temu, jak widzę świat i choć mój światopogląd może się wydawać negatywny, pisanie bardzo dobrze na mnie wpływa; daje ulgę. Jestem realistą. W życiu trzeba być realistą, w końcu kiedy nie ma się ani krzty nadziei, nie można jej stracić.

James wspierasz zespół od 2005 i nagrałeś z Jungle Rot pięć albumów. Czy przed rozpoczęciem współpracy z Davem znałeś jego zespół oraz czy była to już znana nazwa na amerykańskiej scenie death metalu?

Tak, wszyscy byliśmy znajomymi zanim dołączyłem do zespołu. Wcześniej grałem w Fleshgrind, kiedy ten zespół zaczął się rozpadać dołączyłem do Jungle Rot. Zespół wtedy przebijał się na wyższy poziom muzyczny. Idealny czas i miejsce by razem z Geoffem wstąpić w szeregi Jungle Rot i wnieść do zespołu trochę równowagi.

Wiem, że to być może oklepane pytanie, ale który z pierwszych trzech albumów w jakich nie brałeś udziału uważasz za najlepszy ? Masz jakiegoś osobistego faworyta w całej dyskografii Jungle Rot, który stanowiłby ten „płytowy monument”?

Lubiłem i słuchałem  Jungle Rot zanim do nich dołączyłem. Ich styl jest mocno metalowy, a za razem przyjemny. Moim ulubionym kawałkiem  jest Dead and Buried; z pewnością też znałem Skin The Living i Slaughter The Weak, zajebiście przyjemne albumy! Monumentalny album to wspomniany Dead and Buried, dzięki niemu Jungle Rod nabrało znaczenia w świecie muzyki, a ludzie naprawdę zaczęli ich słuchać.

Oprócz Jungle Rot udzielasz się jeszcze w zespole God Dementia. Rok temu wypuściliście debiutancki „Consuming the Delusional”,  który zaliczył pod koniec lutego premierę na żywo. To okazjonalny i poboczny projekt czy pełnowymiarowy zespół, z którym wiążesz jakieś większe plany ?

God Dementia nie jest do końca niepełnowymiarowym projektem, ale nie robimy w nim połowy z tego co z Jungle Rot. Nazwałbym raczej dobrą zabawą, ponieważ gram tam z moimi przyjaciółmi lecz zajmuję się gdy nie grama na basie w Jungle Rot. Nie muszę robić wiele więcej niż uczenie się utworów, bo w nie jestem tam głównopiszącym. To wielka przyjemność grać z tymi chłopakami !

Kończąc naszą rozmowę: „Pluton” czy „Czas Apokalipsy” ?

Full Metal Jacket !

jungle-rot-2015-band

 

Materiały użyte w wywiadzie pochodzą od zespołu.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .