Site icon KVLT

Zwyntar: „Biblijny Wąż to nasz przyjaciel”

Nie z lasów Appalachów, nie z bagien Luizjany, ani nawet teksańskich rancz, a z serca ukraińskiej stolicy, Kijowa, pochodzi grupa ZWYNTAR, grająca ciekawą alternatywę dla amerykańskiego folku – dark country. Niedawno ukazał się ich debiut, EPka pod tytułem Гріх, którą recenzowałem na łamach portalu. Z członkami zespołu rozmawiam nie tylko o grzechach, ale i nadziejach młodych muzyków, których apetyt rośnie w miarę jedzenia. Zapraszam.

Interview with ZWYNTAR in Russian.
Интервью со ZWYNTAR на русском.

Jesteście grzesznikami?
Eric Palmer: Ja bezwarunkowo jestem. Ale staram się grzeszyć tak, by nikomu nie przeszkadzać i nie czynić zła.
Sasha Kladbische: Nie! Chociaż może trochę.
Kat Borsgrave: Oczywiście! Lubię wspominać historię o jabłku, które Adam i Ewa zjedli w raju, jako przypowieść o przenikliwości człowieka i zyskaniu wolnej woli. Biblijny Wąż to nasz przyjaciel, a nasze grzechy to nasze życiowe doświadczenie. To one sprawiają, że każdy człowiek jest unikatowy.

Pytam, bo wasz debiutancki mini-album nazywa się właśnie Grzech (ukr. Гріх). Gratuluję wam, jest to bardzo dobrze przygotowany materiał. Na początek porozmawiajmy na jego temat. Jak odnoszą się do niego krytycy na Ukrainie?
Eric: Wydaje mi się, że dość pozytywnie. W tematycznym dziale na forum neformat.com, którego uczestników zdanie bardzo sobie cenię, były tylko ciepłe opinie.
Kladbische: Najlepszym krytykiem jest sam słuchacz. Ludzie z taką radością podśpiewują i tańczą do naszych piosenek na koncertach. Dla mnie osobiście jest to o wiele bardziej cenne niż jakiekolwiek recenzje.
Divuar: Nie znam krytyków muzyki alternatywnej na Ukrainie, ale tym, którzy słuchali, się spodobało. Słuchacze przyjęli nasz mini-album bardzo ciepło, a to jest niewiarygodnie przyjemne!

Co konkretnie wpływa na styl, jakim gracie na mini-albumie Гріх? Po odsłuchu miałem wrażenie, że jest on nieco podobny do muzyki grup takich jak Those Poor Bastards, czy The Handsome Family. Od czasu do czasu myślałem też, że wasze brzmienie jest podobne do rosyjskiego zespołu Ноль.

Eric: Bardzo zabawne i niespodziewane te porównanie do grupy Ноль. Ciekawe, że Those Poor Bastards i The Handsome Family nie wchodzą w skład moich ulubionych kapel tego gatunku, choć i tak słucham ich kawałków. Wśród tych, którzy najbardziej mnie inspirują wymienić mogę przede wszystkim artystów takich jak 16 Horsepower, Woven Hand, Dock Boggs, Doc Watson’s Family, Nick Cave, Peggy Seeger.
Kladbische: Szczerze mówiąc, oprócz muzyki wpłynęły na nas (i tak samo na pojawienie się albumu) filmy, komiksy i folklor amerykańskiego Południa. Myślę, że to czuć, jeśli się wsłuchać w teksty, z których każdy w gruncie rzeczy jest jak scenariusz dla filmu krótkometrażowego o życiu południowoamerykańskiej głuszy z jej czortami, przewidzeniami, złoczyńcami, a jednocześnie – z wiarą w siły wyższe. Osobiście na moje rozumienie country i dark country najbardziej wpłynęli Jay Munly i Johnny Cash.
Divuar: Bardzo ciekawe, że zauważyłeś te wpływy, przecież piosenki Those Poor Bastards i The Handsome Family czasami wykonujemy na koncertach, nawet we własnych interpretacjach. Oprócz klasyki country i atmosfery westernu inspiruje mnie folklor, miejskie legendy, filmy, książki, a także historia i antropologia.

Gdzie leżą wasze korzenie? Jaka muzyka was ukształtowała, to znaczy czego słuchaliście jeszcze kilka lat temu i jak wasz gust zmieniał się z biegiem lat?

Eric: Zaczynałem od Blackmore’s Night i Blind Guardian. W wyższych klasach szkoły słuchałem dużo black metalu i nawet pisałem list do Varga do więzienia (śmiech). Słuchałem różnych gatunków metalu. Potem zainteresowałem się folkiem, słuchałem irlandzkiej i skandynawskiej muzyki ludowej. Bardzo lubię dark cabaret, jarałem się The Dresden Dolls i raz byłem na koncercie Amandy Palmer. Później dobrałem się do country i przepadłem. Odkryłem dla siebie nowy świat, jeśli można tak powiedzieć. Pomimo tego nie przestaję słuchać grup Opeth, Angizia, Tiamat, czy Moonspell.

Kladbische: Jako dziecko słuchałam różnego rocka i metalu, im ciężej – tym lepiej. Mogę wymienić ogromny wpływy zespołów Metallica, Iron Maiden, Blind Guardian, Cranberries, Therion, a z krajów WNP – Агата Кристи i Белфаст. Z czasem przełączyłam się na psychobilly, surf, rock psychodeliczny i tak małymi kroczkami dotarłam do neofolku i country w różnych jego wersjach. Z pewnością zainteresowanie dwoma ostatnimi gatunkami doprowadziło koniec końców do powstania grupy ZWYNTAR. Pośród zespołów, których mogę słuchać zawsze i bez przerwy wymieniam Marillion, Current 93, Led Zeppelin, Jethro Tull, Jay’a Munly’ego i Johnny’ego Casha.

Kat: W dzieciństwie moim ulubionym zespołem był Queen. Później słuchałam bardzo dużo różnych gatunków – od irlandzkiego folka i Lady Gagi po ciężkie zespoły w stylu Immortal. Z czasem zaczęłam doceniać niezwykłe i dziwne gatunki typu dark cabaret, post black, psychedelic/occult i doom/stoner, a także alt country, muzykę w duchu Wovenhand, Jay’a Munly’ego i Morphine. Obecnie głównie słucham podobnej muzyki, ale chcę się do czegoś przyznać: tak samo, jak miałam piętnaście lat, tak dziś uwielbiam Nightwish. Z pewnością jest to miłość na całe życie.

Divuar: Pierwszym moim muzycznym wstrząsem były dwa winyle, których często słuchał mój tata: legendarny album Wish You Were Here Pink Floyd i koncert Made in Japan Deep Purple. Nie od razu mogłem uwierzyć, że można zdziałać COŚ TAKIEGO z dźwiękiem i muzyką. Większą część swojego życia słuchałem dość mrocznej muzyki, podobały mi się smutne piosenki. Ale im jestem starszy – tym bardziej ciągnie mnie do folku i bluesa. W ogóle to country nie słucham zbyt często. A spoza tego gatunku głównymi moimi inspiracjami są obecnie Chelsea Wolfe, Swans, Nick Cave & The Bad Seeds.

EPka Гріх to cztery piosenki i jeden bonus. Nagrywaliście też inne utwory? Kiedy pojawi się wasza płyta długogrająca?

Divuar: W epoce Internetu, gdy życie staje się coraz szybsze, słuchacz nie zawsze ma czas i chęć, by przesłuchać cały album. Oprócz tego longplay wymaga dużego nakładu czasu, pracy i środków, które czasami trudno znaleźć. Tak że lepiej nagrać pięć dobrych kawałków, niż dwanaście przeciętniaków.
Natalka: Mi też podoba się idea wypuszczania mniejszych albumów, ale częściej. Piosenki nagrane w półrocznym odstępie mogą bardzo mocno się od siebie różnić, zarówno jeśli chodzi o klimat, jak i koncepcję.

W numerze Танцюй и пий śpiewacie tak: Tańcz i pij, pókiś żyw, bo jutro będzie późno. Tańcz i pij, pókiś żyw, bo jutro przyjdzie śmierć – czy to wasza dewiza?

Eric: Chyba tak.
Kladbische: To jest nasza dobra przyjacielska rada dla wszystkich naszych słuchaczy.
Divuar: Nie propagujemy pijaństwa, nie, nie, nie! Chociaż czasami trochę alkoholu otrzeźwia człowieka.

O ile dobrze mi wiadomo, zajmujecie się muzyką nie tylko w ramach grupy ZWYNTAR. Opowiedzcie, proszę, coś niecoś o swoich innych projektach.

Kladbische: Czasami występuję akustycznie solo, a także nagrywam filmiki w uniwersum Warhammer 40000 z grupą artystyczną Commissar i Leftovers.
Kat: Gram tylko w ZWYNTAR. Ale tak w ogóle to żaden ze mnie muzyk, jestem tylko dziewczyną z tarą.
Divuar: Działam w kilku projektach muzycznych, ale obecnie ZWYNTAR jest dla mnie najważniejszym. Dwa pozostałe to deathrockowy duet Old Cat’s Drama, w którym jestem odpowiedzialny za muzykę; i elektroniczny Salmiac, pod taką ksywą gram techno w kijowskich klubach. Również od czasu do czasu zajmuję się produkcją dla zaprzyjaźnionych zespołów. Na przykład obecnie pomagam w przygotowaniach albumu trzem miłym wiedźmom z Personal Witches.

Czy po międzynarodowym sukcesie grupy Dakh Daughters można powiedzieć, że na Ukrainie zaczęło pojawiać się więcej zespołów grających alternatywne i eksperymentalne gatunki muzyczne?

Eric: Nie jestem przekonany, że wiąże się to bezpośrednio z sukcesem Dakh Daughters. Wyrosło pokolenie wychowane na dobrej muzyce, psychologicznie mniej oparte na sowieckiej i postsowieckiej moralności. Oczywiście masz rację, interesujących grup i wykonawców pojawia się więcej i wielu pozytywnie szokuje fajnymi i ciekawymi stylami, jakością, manierą i wykonaniem. Mogę na przykład polecić najlepszą odeską grupę Zukkor Zzov. Są zajebiści. A Saszę Boole’a pewnie znasz. On jest bardzo fajny.

Kladbische: Ludzie u nas ostatnio przekonali się do eksperymentów i ośmielili. Bardzo mi imponuje, że u nas lubią miksować style i gatunki, często otrzymując bardzo ciekawy rezultat, przykładowo elektro-folk Casa Ukraina, z którym niejednokrotnie występowaliśmy razem.
Divuar: Rzeczywiście, artyści dłużej nie boją się eksperymentować, widać coraz mniej klonów zachodnich grup i coraz więcej czegoś jedynego w swoim rodzaju. Również krok po kroku zacierają się ślady sowieckiego rocka i estrady, co też nie może nie cieszyć: każdy rozwój jest zawsze pozytywny!

Jak w ogóle wygląda sytuacja młodych muzyków na Ukrainie? Mówiąc o szeroko rozumianym rocku wiem, że bardzo popularnymi u was zespołami są Vopli Vidopliassova, Okean Elzy, 5’nizza, Bumboks, Plach Yeremiyi, czy też Skryabin. Są to jednak stare, doświadczone kapele. Czy młodym trudno osiągnąć sukces w branży muzycznej?

Eric: Wypowiem swoje IMHO – wszystko zależy od tego, na ile poważnie muzycy podchodzą do muzyki i managementu, jakie stawiają przed sobą cele i na co są gotowi, by te cele osiągnąć. Jakieś dwa lata temu powiedziałbym, że osiągnięcie sukcesu jest niemożliwie trudne. Teraz zwyczajnie podążam ciekawą i niełatwą drogą ze swoimi przyjaciółmi, moimi ulubieńcami, w ZWYNTAR. Ważne, że się przyjaźnimy i jesteśmy na tej samej fali. Swoimi utworami opowiadamy historie sobie nawzajem i słuchaczom, a wychodzi na to, że to się podoba, wszyscy są zadowoleni i natchnieni. Czy to nie sukces?

Divuar: Niektórzy młodzi muzycy z Ukrainy wydają swoje płyty na zagranicznych labelach i z powodzeniem koncertują w innych krajach. Przy czym są to zazwyczaj wyjątki. Jak wszędzie, 90% zespołów to studenckie składy, które się rozpadają jak tylko członkowie zakładają rodziny, albo rozpoczynają dobrze opłacaną pracę. Przy muzyce zostają tylko ci, którzy czują do niej namiętność. Życie muzyka na Ukrainie wymaga zarówno zajmowania się nią, jak i innej pracy na pełny etat dla samofinansowania się, ale my wierzymy, że się nam wszystko uda.
Kladbische: Osiągnąć sukces komercyjny nie jest łatwo, to fakt. Żeby „odpalić” trzeba być albo geniuszem i dzięki szczęśliwemu przypadkowi spotkać odpowiedniego sponsora, który w ciebie uwierzy i będzie cię finansować, albo samemu być tymże inwestorem (śmiech). Przytłaczająca liczba zespołów jest zmuszona zarabiać na siebie poprzez jakąś inną działalność oprócz tej muzycznej, bo nawet grając covery w knajpach dużo nie zarobisz. Tak czy inaczej, jeśli muzycy mają talent, chęć i są gotowi dużo pracować i się doskonalić – zostaną zauważeni. Ale o takim wsparciu młodych zespołów, jak na przykład w Finlandii (gdzie młodym kapelom państwo daje możliwość bezpłatnie korzystać z sal do prób i pomaga wydawać albumy) pozostaje nam tylko marzyć.

O czym marzycie? Jest taki festiwal, na którym chcielibyście najbardziej wystąpić, albo artysta, którego konkretnie chcielibyście supportować?

Eric: Marzę, by zajmować się wyłącznie muzyką. Sprawić, by była moją pracą. Jeśli chodzi o wykonawcę, to jednoznacznie David Eugene Edwards (ex 16 Horsepower, Wover Hand). Festiwal – Muddy Roots USA.
Kladbische: Byłoby super supportować Jay’a Munly albo Death in Rome.
Divuar: Dołączam się do życzeń Erika o pracy muzyka. Byłoby też elegancko wydać się kiedyś w moim ulubionym wydawnictwie Sargent House, który wydawać by się mogło łączy pod sobą niemożliwe do połączenia gatunki.

Jakie macie plany na najbliższy czas? Zabieracie się za koncertowanie, może wpadniecie do nas do Polski?

Divuar: Bardzo bym chciał wystąpić w Polsce 🙂

Eric: W planach mamy kilka koncertów na Ukrainie, nagranie albumu z coverami, napisanie nowych kawałków i druga EPka, może też klip. Z przyjemnością wystąpiłbym w Polsce, zaproście nas, a my z radością przyjedziemy.
Kladbische: Główny plan – kontynuować grę i śpiewać i pracować nad sobą! Bardzo miło, że ludzie w nas uwierzyli, chce się ich nie rozczarować i niedługo zrobić coś nowego i interesującego.

Co chcecie przekazać swoim fanom w Polsce?

Eric: Byłoby super poznać was wszystkich. Tak w ogóle, to postarajcie się zdążyć zrobić, poznać i poczuć więcej – przecież niedługo pora na Zwyntar (ukr. cmentarz – przyp. V.).

Kladbische: Fajnie, że mamy fanów w Polsce 🙂
Divuar: Zawsze pamiętajcie kim jesteście i niczego się nie bójcie.
Kat: Życie jest krótkie – tańczcie i pijcie, bo jutro będzie późno. I dobrze wiedzieć, że tam jeteście!

Autor zdjęć: Tobermori.

Latest posts by vlad (see all)
Exit mobile version