Kontagion – “[R-!-Ǝ]LENTLESS” (2015)

Witam wszystkich czytelników, którzy przez ostatni czas z wypiekami na twarzy oczekiwali na kolejną porcję głupot i chamskich dowcipów mojego autorstwa. Obiecuję, że w najbliższym czasie poprawię się z frekwencją, a żeby to udowodnić macie tu recenzję zespołu Kontagion. Zespołu polskiego, o którym pierwszy raz usłyszałem, gdy zaproponowano mi, bym się o nich wypowiedział. I bardzo fajnie, bo materiał okazał się być interesujący i niecodzienny.

Zanim jednak przejdziemy do oceny, konkrety. [R-!-Ǝ]LENTLESS (dzięki Bogom za kopiuj-wklej) to prawie godzina metalu industrialnego. Tak najłatwiej to określić. Piętnaście kawałków (z czego jeden jest coverem) jest bowiem na tyle zróżnicowane, że ciężko byłoby dodać do tego jakiś death czy groove, mimo, że takie nuty też się pojawiają. Wydane to zostało przez Infernum Media (info za Metal Archives).

Może na początek zacznijmy od spraw, które mi się podobają. Podoba mi się nietuzinkowość tej płyty. Podoba mi się, że jest nieprzewidywalna, niestandardowa. Dość rzadko (choć, przez takiego jednego redakcyjnego marudę na N coraz częściej) zdarza mi się słuchać rzeczy w których rozwiązania mnie zaskakują, bądź też nie potrafię przewidzieć co pojawi się za kolejne dziesięć sekund. Kontagion dokonuje tej sztuki może nie przez cały czas, ale wystarczająco często. Nie spodziewałem się, na przykład, ciekawie opętanego klimatu na 20/2/23/19/20/4/23/8, bardzo różniącego się od całej reszty krążka. Nie spodziewałem się aż takiej gamy różnych elektrozabaw, mimo świadomości, że jednak industrial. Nie spodziewałem się też wielorakich wokali. Chińskich dzwonków na Sober też nie wyczaiłem. Ani sporej ilości innych rzeczy, których nie będę tu wymieniał, bo dużo fajniej samemu się na nie natknąć. I już chociażby dlatego zapoznałbym się z nowym Kontagionem.

Poza tymi niespodziankami, praca gitar także jest niezła. Industrial, jak to industrial, ma swoje prawa, więc królują głównie breakdowny, groove’y i inne bujające dołem riffy, choć nie tylko, bo pomysłów jest tu dużo. Wychodzi to różnie, są takie, które przechodzą zupełnie niezauważenie, ale są też takie jak na My Deepest Despise czy Vision: Destroy, do których łeb sam się macha. Klimat utworów jest różny, wspomniany MDD zajeżdża Rammsteinem, w czasie kiedy Freedom in Denial przypomina mi rodzimą Naumachię.

Plusy są dwa, rzeczy na minus jest jednak dużo więcej. Choć są one głównie drobne i mocno subiektywne (kretyńskie stwierdzenie w sumie, obiektywne recenzje nie istnieją). Przede wszystkim: czuję tu przerost formy nad treścią. Pojawia się tu mnóstwo drobnostek, których zastosowania nie rozumiem. Nie wiem, po kiego grzyba hałasować na [R-!-Ǝ]LENTLESS pt.2, nie wiem, na kiego grzyba wrzucać nagle i niespodziewanie wspomnienia z gabinetu sadentystycznego w postaci odgłosów wiertełka. Albo sample, których już zupełnie nie łapię. O ile klasyczne “Chuj ci w dupę, stary! Ja tu na deszczu, wilki jakieś…” jest może i niezrozumiałe, ale klawe (zresztą, całe We Won’t Need You, na którym to się pojawia, przejawia duże stężenie punkowego elementu fajności), o tyle celowości sampla z Trapped Underground trzeźwy nie ogarnie. Specjalnie nie zdradzam, o co chodzi, sami sobie wyszorujcie półkule.

Kontynuując wątek przerostu: nie tylko sample tak mają. Wokale też. Pochwalam pomysł, ale nie sposób wykonania. Często głosy wydają mi się niedopasowane, szczególnie czysty, który pasuje chyba tylko na Vision (ale za to pasuje bardzo-bardzo). Większość chórków i gutturali jest zbędna. Czasami też trafi się niepotrzebny motyw gitarowy czy inne fiu-bździu. A będąc przy narzekaniu: produkcja brzmi jakoś tak… niewyraźnie. Po industrialu spodziewałbym się klarownego brzmienia, natomiast Kontagion brzmi jak zza mgły, jest przytłumiony i do tego za dużo tu dołu. Brzmienie perkusji w ogóle przemilczę.

Mimo, że wad wymieniłem więcej, to jednak nie twierdzę, że płyta jest zła. Przeciwnie, pomimo nich potrafi być ciekawa i dobra. Prawdopodobnie też ostrym fanom industrialnego metalu spodoba się bardziej niż mi. Mam wrażenie, że jak się chłopaki zepną, bardziej określą i stworzą płytę będącą bardziej płytą, a mniej dość chaotyczną zbieraniną pomysłów, to będzie miodzio. Trzymam za to kciuki.

Ocena: 7,5/10

Kapitan Bajeczny
Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , .