Whorehouse – “Corporation” (2017)

Krakowska thrash metalowa kapela Whorehouse niedawno oświadczyła za pośrednictwem mediów społecznościowych zawieszenie swojej działalności. Wielka to strata dla rodzimej sceny thrashowej, tym bardziej, że w 2017 roku ukazało się nowe wydawnictwo grupy, zatytułowane Corporation. W oczekiwaniu na powrót Krakowian do pełnowymiarowego grania przyjrzyjmy się tej płycie z bliska.

Choć Whorehouse zawiązał się jeszcze w 1995 roku, to zeszłoroczny krążek jest dopiero drugim longplejem w ich dyskografii, na który przyszło nam czekać osiem lat od dnia premiery bardzo udanego Execution of Humanity. Jednak pomimo stosunkowo skromnego dorobku muzycznego, tak naprawdę jest czego słuchać, ponieważ oba długograje to solidne i pełnowartościowe thrashowe kopniaki. Album Corporation bardzo dobrze wpisuje się w agresywną i brutalną stylistykę tego gatunku. Nieskomplikowane riffy wspierane są tu przez rozpędzone solówki, gitary tną ostro i szybko, podobnie zresztą sekcja rytmiczna. Jest to wręcz podręcznikowa wersja thrash metalu, głęboko zakorzeniona w klasykach gatunku, czerpiąca z dokonań Megadeth czy Testament. Krakowski Whorehouse nie powiela bezmyślnie stylu kapel z lat osiemdziesiątych, bo przecież ciągnie ten wózek pełen doświadczeń do przodu, niekoniecznie oglądając się za siebie.

Mam tylko jeden problem z Corporation. Kompozycje zawarte na tym krążku są świetnie dopracowane i bardzo dobrze zagrane, ale w dużym stopniu są też szablonowe, wpisują się w pewien schemat, który sobie zamyślili muzycy grupy Whorehouse. Ich muzyka broni się samodzielnie, to fakt, aczkolwiek gdyby przyszło mi wskazać najmocniejszy utwór spośród tej ósemki, to rozłożyłbym ręce. Te nieco ponad pół godziny z albumem mija bardzo szybko, bo i kapela nie bierze jeńców w swojej grze i nigdy nie zwalnia tempa. Przez to właśnie nie daje szansy na wybicie się jakiemukolwiek z kawałków. Dobrze to czy też źle – ocenicie sami.

Ogólnie rzecz biorąc, Whorehouse gra kawał dobrego thrashu, który chciałoby się usłyszeć na żywo. Żywię zatem szczerą nadzieję na ich szybki powrót, a w niedługiej perspektywie czasu może nawet na kolejny album jeszcze w tej dekadzie? Muzycy już zdążyli udowodnić, że znają się na swojej robocie. Teraz pozostaje tylko umocnić swoją pozycję w polskim metalowym kotle.

Ocena: 8/10

Vladymir

Vladymir

Now I am become Death, the destroyer of worlds.
Vladymir

Tagi: , , , , , , , .