Nigdy za twórczością Leng Tch’e nie przepadałem. Muzyka Belgów, mimo nazywania jej grindcorem, zawsze wydawała mi się zbyt miękka i grzeczna, a odsłuchy kolejnych płyt najczęściej kończyły się na dwóch lub trzech singlach. Teraz, po siedmiu latach ciszy wydawniczej, chłopacy … Więcej →