Spowiedź artysty – Anna Maria Oskierko (Ols)

Anna Maria Oskierko – sto procent siły twórczej stojącej za Ols, neofolkowym projektem, udowadniającym, że kultura ludowa w muzyce to nie tylko pijackie przyśpiewki i rubaszny akordeon, a sam folk można podać w sposób zarówno nowoczesny, jak i emocjonalny.


1) Twój ulubiony kolor, potrawa i alkohol to?

Ostatni raz miałam ulubiony kolor w przedszkolu, a później doszłam do wniosku, że nie trzeba decydować się na jeden, skoro można lubić wszystkie. Ulubionej potrawy też nie mam. Z alkoholu najbardziej cieszy mnie dobre piwo. Na szczęście piwowarstwo bardzo prężnie się rozwija i nie jesteśmy już skazani na smutne lagery z wielkich koncernów.

2) Jakie miejsce na świecie chciałabyś odwiedzić?

Możliwie jak najwięcej. Najbardziej ciągnie mnie w chłodne, dzikie miejsca, więc na pierwszych miejscach listy jest Syberia, północna Kanada, może Grenlandia albo Svalbard. Wysokie pozycje zajmują też tereny, które mają ciekawe, dzikie góry, już niekoniecznie mroźne.

3) Gdybyś miała do wyboru zamieszkać na bezludnej wyspie lub ruchliwym mieście, wybrałabyś?

To wbrew pozorom nie jest łatwy wybór, bo choć nienawidzę wielkich skupisk ludzkich z całego serca, to jednak z miasta zawsze można wyjechać i uciec w dzicz, gdy ma się wszystkiego naprawdę dość. Bezludna wyspa – rozumiem, że zupełnie odcięta od świata i pozbawiona wszelkich udogodnień – nie daje już żadnego wyboru. A ja bardzo nie lubię, gdy coś ogranicza moją wolność. Najbardziej chciałabym mieszkać w jakiejś małej wsi, pod lasem, na uboczu, ale jednak w sensownej odległości od najbliższych zabudowań. To pozwoliłoby zachować zdrowy balans między potrzebą samotności a funkcjonowaniem w społeczeństwie, między dzikością a cywilizacją.

4) Gdybyś nie została muzykiem, to zajęłabyś się..?

Pewnie poważniej zabrałabym się za pisanie. Mam w sobie pokłady twórczej energii, które ciągle muszą się jakoś manifestować. Teraz dominującą formą wyrazu jest u mnie muzyka, ale w wolnych chwilach zajmuję się też inną szeroko pojętą twórczością. Wśród tych różnych aktywności pisanie sprawia mi największą przyjemność, więc pewnie postawiłabym na właśnie na nie. Lubię też bawić się farbkami, na studiach dorabiałam sobie, sprzedając malowane ubrania, udało mi się też znaleźć chętnych na kilka obrazków mojej produkcji, więc może i z tego mogłoby coś wyjść, gdybym poświęciła tej dziedzinie więcej czasu. Mam też w odwodzie nieużywaną ostatnimi czasy licencję przewodnika górskiego i pilota wycieczek, więc to kolejna alternatywa, mieszcząca się w kręgu moich zainteresowań. Co prawda, jeśli mam wybór, wolę wędrować sama, bo nieszczególnie przepadam za ludźmi, ale raz na jakiś czas mogłabym poopowiadać grupie turystów o karpackich tradycjach, kulturze i przyrodzie.

5) Jaka jedna negatywna cecha u człowieka jest najbardziej parszywa?

Głupota. Taka bezpodstawnie przekonana o swojej racji, nie dopuszczająca logicznych argumentów. To mnie przeraża najbardziej.

6) Jaka była Twoja pierwsza kaseta lub płyta CD, którą kupiłaś za własne pieniądze?

To będzie śmieszne – soundtrack z Drużyny Pierścienia, jeszcze na kasecie. O ile kieszonkowe liczy się jako własne pieniądze 😉

7) Wymień 3 najbardziej wpływowe płyty na rozwój metalowej muzyki.

Black Sabbath – Black Sabbath, Bathory – Bathory jako podwaliny blacku, Blood Fire Death jako praprzodek całego nurtu viking/pagan/folk/epic, i… chyba Reign in Blood Slayera, który przyczynił się do tego, że muzyka stała się szybsza, mocniejsza, bardziej brutalna i “metalowa” w obecnym rozumieniu.

8) Sport oglądasz w TV czy uprawiasz, jaki?

Nie oglądam, bo mnie to nudzi, poza tym od ładnych paru lat nie mam telewizora, a jeśli kiedykolwiek oglądałam relacje sportowe, to tylko dlatego, że przypadkiem się włączyły, a wśród dostępnych programów nie było naprawdę nic ciekawszego. Prywatnie lubię turystykę górską, trekking i wszystkie aktywności fizyczne, które pozwalają na jednoczesne zwiedzanie okolicy 😉 Ze zorganizowanych zawodów sportowych mam na koncie górskie marszobiegi, w tym ponad 100 kilometrowy limanowski Kierat, i imprezy na orientację. Zdecydowanie najlepiej czuję się na świeżym powietrzu.

9) Sytuacja podczas trasy koncertowej, którą najczęściej wspominasz to…

Ols jest projektem studyjnym, więc tras nie grywam. A dziwnych przygód związanych z uczestniczeniem w koncertach jako słuchacz miałam bardzo wiele. Dość, że zwiedziłam kilka miast Europy w godzinach nocnych, spałam na stacjach metra i w śpiworach rozłożonych na parkowych trawnikach i przystankach, a raz zdarzyło mi się przez przypadek poczęstować się cateringiem przygotowanym dla pewnego znanego zespołu i wypić ich whisky, bo pijani organizatorzy zaprosili na backstage i darmową wyżerkę przypadkową grupę ludzi, w której się akurat znalazłam… Bywało wesoło.

10) Co byś zrobiła, gdybyś wygrała na loterii 5 milionów Euro?

Zwiedzałabym świat 😉 Ale najpierw kupiłabym odludną działkę ze starą chałupą, którą mogłabym sobie wyremontować. Resztę wydałabym na dziwne instrumenty i sprzęt muzyczny. Mogłabym też zaadoptować stado niechcianych zwierząt.

11) Co chciałbyś jeszcze osiągnąć na muzycznej płaszczyźnie?

Wszystko jeszcze przede mną 😉

12) Płyta, której nigdy byś nie wrzuciła do odtwarzacza CD?

Miliony 😉 Wszystkie płyty gatunków muzycznych, których nie trawię, od disco polo, przez osiedlowy hip-hop, po znakomitą większość współczesnego popu. A z bardziej metalowych klimatów – wszystkie płyty w stylu „Amon Amarth wannabe”, wszystko, co przypomina Sabaton, wszystkie he-he-bardzo-zabawne kapele w stylu Nocnego Kochanka, 99% bandów z łatką „folk metal” lub „epic”, nowoczesne core’y grane przez wypielęgnowanych chłopców z grzywkami zaczesanymi na jedno oko… w sumie mogę tak wymieniać do jutra, ale chyba macie już jakiś obraz sytuacji.

13) Kim chciałaś zostać, kiedy byłaś dzieckiem?

Nigdy nie wiedziałam, kim chcę zostać, więc gdy w przedszkolu i podstawówce padało takie pytanie, nie mówiłam nic, a jeśli ktoś zmuszał mnie do odpowiedzi, powtarzałam to, co powiedział mój poprzednik. Do dziś nic się nie zmieniło i jeszcze nie zdecydowałam, co ze mnie wyrośnie.

14) Co miałaś (nie)przyjemność zjeść, kiedy to nie mogłeś odmówić?

Zjeść – chyba nic. Wypić – to zupełnie inna historia…

15) Najdziwniejszy prezent, który otrzymałaś od fana to…

Powinnam się chyba zastanowić, co robię nie tak, bo słuchacze jakoś nie obsypują mnie prezentami 😉 Często dostaję za to próbki ich własnej twórczości – wiersze, piosenki, rysunki – z informacją, że nikt jeszcze tego nie widział/nie słyszał i prośbą o opinię. I tak, czasami to jest dziwne i nie wiem, co mam tym ludziom powiedzieć, żeby było dyplomatycznie.

16) Wymień najsłabszą płytę swojego ulubionego zespołu.

Z ciekawości przejrzałam „Spowiedzi” z udziałem innych muzyków i zauważyłam, że u innych ten punkt brzmiał „Wymień najsłabszą płytę Slayera”. Spieszę donieść, że wiem, co to jest Slayer i nie trzeba było dawać mi forów 😉 A jeśli chodzi o mój ulubiony zespół – strasznie ciężko wskazać mi słabszą pozycję, bo mam do tej muzyki bardzo emocjonalne podejście i chyba nie umiem być obiektywna. Wymienię więc płytę, która nie jest najsłabsza, ale najmniej mi siadła – epka Faustian Echoes z 2012.

17) Co Cię najbardziej denerwuje?

Głupi ludzie.

18) Utwory/Płyty/Zespoły, których fenomenu nigdy nie zrozumiesz mimo legendarnego statusu?

Na przykład Batushka. Nie rozumiem, co jest w nich takiego wspaniałego i nowatorskiego, bo to wszystko przecież już było. Jest sporo kapel grających generyczną muzykę w typie gatunku, ewidentnie czerpiących z dokonań swoich poprzedników. I z jakiegoś powodu jedna z nich nagle zyskuje poklask i sławę – nie ci, na których się wzorowali, ani nie tysiąc innych grających dokładnie tak samo zespołów. Nie wiem, z czego to wynika. Nie mówię, że to jest złe, ale fenomenu nie rozumiem.
Z rzeczy niesłuchalnych – wymienione już wcześniej Sabatony i przyległości, hopsające folkmetale drugiej ligi, które są megapopularne mimo artystycznego ubóstwa i miernego poziomu technicznego muzyków, a także, oczywiście, Nocne Kochanki z ekipą. Mam na to alergię.

19) Jaki jest najlepszy serial, który widziałaś?

Seriale oglądam tylko, gdy nudzi mi się podczas jedzenia obiadu i chcę zająć mózg czymś średnio absorbującym. Nie są dla mnie ważne i nie pamiętam, by któryś zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Wolę książki.

20) Najgłupsza rzecz, jaką zrobiłaś w życiu?.

Mam na koncie wiele głupot z rozmaitych kategorii. Wchodzenie na Galdhøpiggen w śnieżycy po lodowcu w krótkich gaciach jest pewnie w czołówce 😉 Jest też trochę malowniczych opowieści, rozpoczynających się od nadużycia substancji psychoaktywnych. Chyba każdy ma takie w swoim życiorysie. Lubię te wspomnienia, bo świadczą o intensywności życia, ale nie wiem, czy cały wszechświat musi się o nich dowiadywać 😉 Mam trochę tego typu migawek w mózgu, ale nawet jeśli robiłam rzeczy nieprzesadnie mądre, to chyba nie zdarzyła mi się taka głupota, której musiałabym bardzo żałować.

Kapitan Bajeczny

Kapitan Bajeczny

Czarny Piotruś redakcji. Niespełniona artystycznie i intelektualnie dusza. Pajac z wyboru, pisak z przypadku. Gdyby zajmował się magią, miałby ksywę The Great Retardini.
Wobec powyższych faktów miłość do ekstremy i ekskremy w postaci grindcore wydaje się być całkowicie uzasadniona.
Kapitan Bajeczny

Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)

Tagi: , , , , , , , .