Piątkowa temperatura w całym kraju zwiastowała burzową aurę. Jednak największa kumulacja wyładowań nastąpiła w Toruniu. Tego wieczoru atmosfera w klubie NRD była duszna, ciężka, a salę koncertową już po raz siódmy ogarnęła burza dźwięków szeroko pojętnego klimatycznego grania z wszelkich rejonów black, sludge i post metalu. Mowa oczywiście o kolejnej edycji Post Mortem.
Niestety, obowiązki szarej rzeczywistości uniemożliwiły mi tym razem punktualne przybycie na miejsce. Z tego też powodu trudno jest mi cokolwiek napisać o występie pierwszej kapeli, czyli toruńskiego Angrrsth. Praktycznie występ Panów kończył się w momencie, kiedy wchodziłam do sali koncertowej, która swoją drogą już wtedy była wypełniona niemal po brzegi.
Kolejni zaprezentowali się białostoczanie z Death Has Spoken. Ich muzyka skłoniła mnie do pozostania pod sceną do samego końca setu zespołu. Wciągające dźwięki melodyjnego doom/death metalu idealnie trafiły w moje muzyczne preferencje. Muzycy potrafili jednocześnie konkretnie przyłożyć miażdżącymi motywami w średnich tempach, jak i wprowadzić nieco lekkości poprzez ciekawe riffy gitary prowadzącej. Generalnie wszystko, co w doom/death metalu powinno być na swoim miejscu, zagrane na naprawdę porządnym poziomie. I zgodnie z zapowiedziami wokalisty ostatni kawałek To the Darkness of the North, faktycznie powiał chłodem blackowej Skandynawii, pozostając jednocześnie chyba najżywszą kompozycją tego wieczoru. Po występie nie pozostało mi nic innego jak zaopatrzyć się w fizyczną kopię debiutu kapeli.
Also With Razors nazwałbym „najgłośniejszym” zespołem tego wieczoru. Załoga z Tczewa zaserwowała tłumowi pod sceną eksplodującą mieszankę sludge, hardcore’u i noise’u. Zapowiedź organizatora na stronie wydarzenia – „zostawią krew, zęby na scenie i nie będą się mizdrzyć do publiczności” – nie pozostawia praktycznie nic do dodania. Zespół zaprezentował połamane dźwięki – od motywów spokojnych, wyciszających po totalne szaleństwo na scenie. Wszystko okraszone wizualizacjami na ekranie w tle za zespołem. Całość brzmiała co najmniej intrygująco, choć przyznam szczerze, że chyba jednak wolałabym skonsumować muzykę Also With Razors w samotności swoich czterech ścian.
Podczas siódmej edycji nie zbrakło również żeńskiego pierwiastka. I mam tutaj na myśli poznański LØVTE. Nie wiem dlaczego, ale gdzieś w podświadomości wciąż miałam przeczucie, że będzie to coś na kształt Obscure Sphinx. Być może właśnie poprzez damski wokal, aczkolwiek kapela zaprezentowała zgoła inne dźwięki z pogranicza post-hardcore’u i post-metalu, które średnio przypadły mi do gustu. Chyba głównie przez rozjazd wokalu z muzyką, a przynajmniej takie odniosłam wrażenie. Nic więcej nie jestem w stanie napisać, bo pomimo szczerych chęci, wyszłam z sali po pierwszych dwóch kawałkach.
Hegemone wrócili po sześciu edycjach ponownie na Post Mortem. Tym razem już z nowym materiałem, który właśnie tego dnia miał swoją premierę. Drugi krążek We Disappear zrobił na mnie piorunujące wrażenie (recenzja do poczytania tutaj), więc tym bardziej oczekiwałam ich występu. Pomimo obaw o klubowe nagłośnienie, nie zawiodłam się. Może momentami czyste wokale Kuby ginęły w natężeniu pozostałych instrumentów, ale nie zaważyło to w znacznym stopniu na odbiorze koncertu. Nie dałam rady ustać w miejscu. Emocje towarzyszące wersji studyjnej zostały jeszcze mocniej podbite koncertem na żywo poprzez ekspresję muzyków. Kapela zagrała cały materiał z nowej płyty, wplatając w setlistę XXXIX z poprzedniego wydawnictwa, czyli kompozycję która nieodłącznie kojarzy mi się z jej koncertami. Swoją drogą takie zestawienie idealnie zobrazowało różnicę w charakterze między dwoma albumami Hegemone. Widać i słychać było, że nie tylko ja byłam pod wrażeniem ostatniego występu tego wieczoru.
To, czego oczywiście nie zabrakło na Post Mortem #7, to jak zawsze różnorodność. Myślę, że spokojnie każdy mógł znaleźć i tym razem coś, co trafiła w jego gusta. Do tego podczas tej edycji (porównując do tych, na których miałam okazję być) muzycznie zespoły wypadły naprawdę odpowiednio ciężko, niespokojnie i klimatycznie. Tym samym podbiły swoimi występami tę burzową aurę na zewnątrz, więc chłodny deszcz po wyjściu z klubu pomógł ostudzić pokoncertowe podekscytowanie.
Autorem zdjęć jest Stefan Paul.

- Debiutancki singiel zespołu Inanes - 28 grudnia 2020
- King Apathy – „Wounds” (2019) - 17 października 2020
- My Dying Bride – „The Ghost of Orion” (2020) - 8 marca 2020
Tagi: Also with Razors, Angrrsth, black metal, death has spoken, Doom/Death Metal, hardcore, Hegemone, LØVTE, noise, NRD, NRD Klub, photography, post mortem, Post Mortem #7, Post Mortem Mini-Festival, post-black metal, post-metal, relacja, reportaż, toruń, zdjęcia.







