Słowacki zespół Krajiny Hmly bez zbędnych uprzejmości pokazuje, że na ich najnowszym wydawnictwie bez wątpienia jest bardzo black metalowo. Jak na album zatytułowany Poza Čierne Hory przystało, na okładkę trafiła grafika z górami opatrzona logo zespołu.
Pod względem brzmienia ich krążek nie odchodzi od wzorców i jest utrzymany w dość wiadomej konwencji.
Krajiny Hmly rozpoczynają swój album chórami wybijającymi się ponad szmer syntezatorów. Już na wstępie zostaje zbudowana chłodna atmosfera, a pierwsze dźwięki wydawnictwa przygotowują na ciąg dalszy. Wkrótce po klimatycznym intro można się spodziewać mocniejszych, konkretniej uderzających blackowych rytmów – wraz z kolejną ścieżką albumu dostajemy bowiem całkiem porządną porcję melodic black metalu. W zasadzie nic wyjątkowego, ale też nic, co byłoby nudne lub nagrane na jedno kopyto.
Zaletą krążka bez wątpienia jest tutaj spójność, gdyż utwory zgrabnie przechodzą z jednego w drugi, a zmiany, których można się dosłuchać między nimi, są przede wszystkim subtelne i nie uświadczymy tutaj większych niespodzianek ani nagłych zmian tempa. Można tutaj wymienić nieco wolniejszy, atmosferyczny Spomienka, który pełni rolę swoistego interludium albumu i w niewymuszony sposób poprzedza szybszy, wyraźnie bardziej konkretny (co jednak nie znaczy, że agresywny i uderzający) utwór Pohyly.
Cięższe, chłodne brzmienie łączy się z bardziej melodyjnymi i atmosferycznymi wstawkami, przenosząc słuchaczy z jednej ścieżki na drugą.
Warto też wspomnieć, jak „gitarowe” są zebrane na albumie kompozycje. Za przykłady niech posłużą Syn Pustiny i tytułowe Poza Čierne Hory przepełnione riffami, które kontrastują z metalową surowością i bez większych przeszkód przypadną do gustu zwolennikom melodic blacku.
Średnie tempa, dość zróżnicowane melodie, skrzeczący wokal – niektórzy z pewnością znajdą w tym materiale coś więcej i zostaną przy twórczości Krajin Hmly na dłużej. Reszta słuchaczy też może bez przeszkód włączyć krążek w tle i sprawdzić nowości w słowackim blacku – może nie jest to przełomowe granie, za to całkiem dobrze się sprawdzające w odsłuchu jako trzymająca się tradycji i pozbawiona udziwnień płyta.
Kolejne wydawnictwo Słowaków w zasadzie nie wnosi zbyt wiele na scenę metalową, ale też nie nuży. Ot, black metal, jakiego wiele, wzbogacony melodiami, a momentami skłaniający się w stronę atmosferycznej odmiany gatunku. Z czystym sumieniem można więc polecić krążek wielbicielom nurtu melodic black metalu ze znanymi, sprawdzonymi patentami.
Ocena: 6/10
- Hexvessel, Aluk Todolo – Kraków (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- French Police, Sad Madona – Poznań (26.03.2026) - 12 kwietnia 2026
- Źrenice – „Śnienie” (2026) - 12 marca 2026






