Machine Head – „Of Kingdom and Crown” (2022)

Płytą, od której zaczęła się moja znajomość z Machine Head, była wydana w 2003 roku Through the Ashes of Empires. Wprawdzie po czasie poznałem (oraz bardzo polubiłem) debiutancki Burn My Eyes, jednak to właśnie okres pierwszej dekady nowego milenium jest dla mnie pryzmatem, przez który postrzegam i oceniam zespół Robba Flynna.

Po tłustych latach (rewelacyjnym The Blackening, całkiem udanym Unto the Locust oraz wciąż przyzwoitym Bloodstone & Diamonds) przyszedł jednak okres wyjątkowo chudy. Katastrofalna Catharsis, niefajne rozstanie z resztą składu i sieciowe odpały frontmana sprawiły, że na dobrych kilka lat zupełnie straciłem chęci oraz zainteresowanie poczynaniami zespołu. Nic by się w tej kwestii pewnie nie zmieniło, gdyby nie fakt dołączenia w szeregi grupy Vogga, który na powrót zdołał wzniecić wokół Machine Head kłęby odpadłego przed laty kurzu.

Wielkich oczekiwań nie żywiłem, nigdy nie spodziewałbym się jednak, że Of Kingdom and Crown siądzie mi tak dobrze. Nie wiem ile jest w tej płycie szczerości i prawdziwej chęci powrotu na stare śmieci, a ile wyciągania wniosków i kalkulacji, faktem jest jednak, że Robb Flynn postanowił cofnąć się z muzyką zespołu do czasów poprzedzających sromotny upadek i znów wydał płytę napakowaną masą ciężkich, przebojowych, groove metalowo/thrashowych hitów, przy których uśmiech na twarzy do jedna z podstawowych reakcji organizmu. Tylko tyle i aż tyle.

Nie obyło się rzecz jasna bez śpiewania (a raczej auto-tune’owania) partii odpustowych,  egzaltowanych uniesień, naiwnych tekstów i całej tej nadmuchanej otoczki, jednak wszystko to ulega rozgrzeszeniu przy momentach, w których słychać stare dobre Machine Head. Riffy z takich Slaughter the Martyr, Choke on the Ashes of Your Hate, Become the Firestorm czy Kill Thy Enemies czeszą zawodowo, groovu z Bloodshot i Rotten pozazdrościć mogłaby zespołowi Sepultura i Soulfly, piękną pracę czynią także nagrane na wzór tradycyjnych bangerów mid 2000 z MTV 2 Unhallowed, No Gods, No Masters i Arrows in Words from the Sky. No dzieje się.

Zdaje sobie sprawę, że jestem w swojej ocenie dość nieobiektywny, ale nie poradzę nic na to, że przy słuchaniu Of Kingdom and Crown wydziera się moje wewnętrzne dziecko, które dostało paczkę lubianych przed laty łakoci.

W kategorii „muzyka rozrywkowa” naprawdę wysokie podium.

Ocena: 8/10  



Synu
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .