Aorlhac – „Pierres Brulees” (2021)

Aorlhac to francuski kwartet, który kilka miesięcy temu wydał swój czwarty pełnowymiarowy album Pierres Brulees. Co było do przewidzenia, płyta ukazała się za pośrednictwem labelu Les Acteurs de I’Ombre Productions, które to wydawnictwo często gości na moich kompaktowych półkach. Owczym pędem łyknąłem więc i ten krążek w celach recenzenckich, i sam jestem ciekaw, co czeka mnie przez kolejne pięćdziesiąt (z okładem) minut odsłuchu.

Generalnie rzecz ujmując, black metal tworzony przez Aorlhac to taka „typowa” odmiana, charakterystyczna dla stajni, z której wywodzi się przedmiotowy najnowszy krążek. Trochę post, trochę dekadencki, trochę brudny, ale z pewnością zalatujący death metalem. Ściana gitar i perkusyjnych blastów stanowi tło dla wykrzyczanego ostatkiem sił wokalu. Tempo raczej szybkie i miarowe, melodyka dupy nie urywa. Jest po prostu okej. Pośród mielizn zdarzają się i bardziej żwawe momenty. Taki na przykład Vingt Sieges, Cent Assauts zaczyna się co najmniej punkowo, a w dalszej części trąci deathem. Z drugiej strony już otwierający album La Corele du Volcan wskazuje wyraźnie, czego możemy spodziewać się na płycie. Podobnie jest zresztą podczas utworu kolejnego, zwłaszcza jeśli chodzi o to przemieszanie blacku z death metalem. Trochę ulgi przynosi krótki, dwuminutowy instrumentalny utwór Aversus sur Peyre – Arse. Ale to dobrze, gdyż trochę spokojnego oddechu jest niezbędne przed nadchodzącymi punk deathowymi ciosami. Zarówno Les Vesanies d’Aymerigot Marches, jak i La Guerre des Esclops to muzyka ostra i raczej bezkompromisowa. Niestety również niezbyt chwyta za serce. Album zamyka utwór tytułowy, czyli Pierres Brulees. Tu klimaty wracają znów na kierunki blackowe, a i melodyki pojawia się nieco więcej. Co nie oznacza, że ocena albumu rośnie. Od pierwszej do pięćdziesiątej drugiej minuty jest bez zmian, średnio na jeża.

Niejednokrotnie Les Acteurs de I’Ombre Productions wydawało płyty, które zachwycały i zostawały ze mną na długie godziny, a czasem nawet miesiące. Tym razem jednak szału nie było. Album jak jeden z wielu, muzyka środka, ani trochę nie odkrywcza i z pewnością zupełnie nie charakterystyczna. Przeleciała przeze mnie jak woda, nie pozostawiając po sobie nic. Zupełnie nic.

Aorlhac na Fecebooku
Aorlhac na Bandcamp
Aorlhac w Encyklopedii Metalu

Ocena: 5/10

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .