Bowelfuck / БУТ – „Working of Selfdestruction / Weakening the Peace” (2014)

Czeskie grindy są jak cukierki od nieznajomych: biorę je w ciemno, łykam bez popity, a potem najczęściej targa mną jak szatan. I na takie atrakcje liczyłem też w tym wypadku, bo choć uczestnicy biesiady raczej nieznani, to o bardzo znaczących tytułach. Spodziewałem się więc z jednej strony przaśnego grindu a’la Jig-Ai, a z drugiej wściekłego, polityczno-społecznego grania w stylu Napalm Death. Co chciałem, to dostałem, choć troszkę inaczej.

Na owy split składa się jedenaście kawałków, odpowiednio pięć i sześć, dających razem zatrważający kwadrans. Krótko, bo krótko, ale za to diablo intensywnie. Wydane toto zostało do spółki przez Maximed Records i Nice To Eat You Records. Nie wiem, jak Was, mnie to nastraja pozytywnie.

Tak więc pełen dobrych spekulacji odpalam czarny placek i przygotowuję flaki na pierwszy w kolejności Kiszkojeb. Jak już wspomniałem, nazwa sugeruje nie tyle grindcore, co prymitywny grind w stylu Gutalaxa. A tu niespodzianka! Zamiast prostoty tak zaawansowanej, że inaczej jak prostactwem nazwać się jej nie da, dostajemy raczej coś w stylu Ass To Mouth. Kompozycje wciąż nie są skomplikowane, niemniej fajnie i przyjemnie pomyślane. Zdarzają się i przyjemnie bujające momenty (powiedziałbym nawet, że ociekające groovem, a sztandarem tu mój ulubiony Dispute with Raven), trafia się także blastowa lawina, jak w tytułowym Working on Selfdestruction na przykład. Produkcyjnie jest więcej niż dobrze, każdy element został bardzo ładnie dopieszczony i dopasowany do reszty. Specjalnie pochwalę też wokale. Co prawda nie są jakoś superzapadające w pamięć i megaświetne. Za to bardzo trafnie dostosowują się do podkładu i są różnorodne, dzięki czemu nie zlewają się w bełkot na jedno kopyto, jak to niestety często bywa.

БУТ natomiast to inna liga. Od razu czuć zmianę. Szkoda, że niekoniecznie na lepsze. Od razu to napiszę: słuchanie tego boli. Dosłownie. Nie wiem, czy to jakaś wada mojego nośnika, czy produkcji czy czegokolwiek innego, skutek jest taki, że brzmienie stopy i werbla porównałbym do umieszczenia petard w słuchawkach. A że perka łoi z intensywnością kałacha, który to zresztą (i raczej nieprzypadkowo) jest elementem loga owego trzewika, to po krótkim okresie ma się dość. Co prawda, słuchając po Bożemu jest lepiej, niemniej efekt psuje wrażenia. A te są naprawdę zacne. Weakening the Peace, New War Order czy, przede wszystkim, Dysfunctional Messiah to przekozaki. Krótko, mocno, treściwie, wściekle. Jak pacnięcie się pięciokilowym młotkiem w stopę. Taki grindcore lubię i tak powinno wyglądać hołdowanie szkole panów Barney’a i Embury’ego. Gdyby tylko nie ta stopa, katowałbym na okrągło.

Koniec końców, wydawnictwo uważam za udane. Poznałem dzięki niemu dwie nowe a zacne ekipy, i nie nudziłem się tak za pierwszym, jak i czwartym odsłuchem. Dobra rzecz do używania jako budzik/poranny energetyk. Gdyby nie wada БУТ, byłoby oczko wyżej. No, ale recenzji podlega całokształt.

Ocena: 8/10


Kapitan Bajeczny
Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , .