Cepheide – “Respire” (2015)

  •  
  •  
  •  
  •  

W zalewie tegorocznych wydawnictw wróćmy jeszcze na chwilę do zeszłorocznych płyt i zatrzymajmy się przy ostatniej EP black metalowego tworu Cepheide. Nazwa projektu oznacza gwiazdę o regularnym procesie rozświetlania, co idealnie koresponduje z otchłanią muzyczną jaką zaprezentowali na tym materiale.

Na Respire znajduje się ponad 35 minut czarnego metalu, który podobnie jak na okładce, porusza się w kosmicznych wymiarach post-rocka, shoegaze i atmosferycznych ścianach gitarowego gwiezdnego pyłu. Ciężko jest opisywać każdy z dwóch tworzących ten materiał utworów, gdyż zarówno Le souffle brûlant de l’immaculé  jak i La chute d’une ombre stanowią idealnie uzupełniające się wyprawy w melancholijne rejony muzycznego hałasu. Gitary świdrują niczym pozaziemskie krążowniki pomiędzy kawałkami skał w deszczu perkusyjnych uderzeń. Gaetan niczym zbłąkana dusza wśród kolejnych galaktyk cierpienia, wyje i wrzeszczy prosząc o odkupienie swoich win. Muzycznie jest naprawdę ciekawie. Mamy ambientowe romanse i instrumentalne przejścia, które choć na chwilę dają słuchaczowi odpocząć od prawdziwego tornada dźwięków jakie serwują nam francuscy psychonauci. Te właśnie mocne wybuchy energii są idealnym określeniem pulsującego światła, które wydobywa się z czerni oraz mroku jaki dominuje w utworach. Klimatem trochę mi to przypomina niektóre kompozycje ich rodaków z Blut Aus Nord, ale i islandzkich mistyków z Svartidaudi czy argentyńskiego projektu Downfall of Nur. Myślę, że fani nieco mniej brutalnego a bardziej radykalnego podejścia do black metalu powinni sięgnąć po tę krótką ale jakże mroczną opowieść której autorami jest trójka mieszkańców Paryża. Póki co jest naprawdę nieźle, trzeba więc liczyć że debiutancki krążek okaże się udanym lotem do ekstremalnego wszechświata niczym umieszczenie na orbicie pierwszego modelu radzieckiego Sputnika.

Ocena: 7,5/10

Maciej

Tagi: , , , , , , .