Mówi się, że destrukcja jest jedną z metod tworzenia. Stwierdzenie to jak ulał pasuje do nowego gracza na polskiej metalowej scenie. GON to projekt powstały na gruzach istniejącej przed laty black metalowej formacji Arachos. Po wielu latach Maciej Makoś oraz Patryk Żak zeszli się ponownie, aby wypuścić na świat porcję nowej muzyki. No i oto jest, debiutancki krążek ich nowego projektu – Forged in Reminisce.
Wydawca Szataniec reklamuje ten album jako „black rock” i zanim zapytacie co to oznacza (i po co takie ćwiczenie), wiedzcie, że określenie to ma tyle wspólnego z prawdą, co nazwanie kościoła katolickiego bezpieczną organizacją. Szufladki szufladom nierówne, tak jest i w tym przypadku. Niniejszy album to bowiem bardzo solidny, lekko „ublackowiony” death metal, w którym drobnych rockowych naleciałości można się doszukać jedynie w melodyce i kilku solówkach, jednak trzeba naprawdę chcieć je znaleźć.
GON właściwą część swojej propozycji zaczyna od naprawdę mocnego uderzenia, jakim jest Through Dante’s Flames. Jest w tym kawałku wszystko, czego można by wymagać – pieprznięcie, energia, moc, potężny wokal (tutaj autorstwa Jacka Brzozowskiego) oraz świetne riffy. Do tak wysoko zawieszonej poprzeczki zespół przez długi czas doskakuje – następujące w dalszej kolejności kruszący kości The Call, fenomenalnie bujający Black Angel, klimatyczny i doomowy wręcz Trsteno wykonany w języku polskim, ponownie bardzo skoczny i napędzany energicznym riffem Defy the Odds oraz równie chwytliwy Conqueror z gościnnym wokalem Joanny Kluski (współpracuje z Makosiem w Ennorath) to same mocne strzały, które kupiły mnie już po pierwszym przesłuchaniu Forged in Reminisce. W ostatnich dwóch utworach krążek trochę wytraca swój impet, i o ile nieco melancholijny i najbardziej rockowy na albumie Path to Equilibrium bronił się stonowanymi zwrotkami, melodią oraz bardzo ładnymi solówkami, tak zamykający debiutanckie wydawnictwo GONu The Endless wypadł niestety dosyć bezbarwnie.
Nie będę jednak narzekał, tylko przyznam bez bicia, że Makoś i Żak swoim nowym dziełem wzięli mnie z zaskoczenia. Mam szczerą nadzieję, że Forged in Reminisce nie będzie tylko jednorazowym strzałem, i że Panowie pokuszą się o więcej wydawnictw pod szyldem GON. To pierwsze robi świetną robotę i fani ekstremy powinni zwrócić na nie swoją uwagę.
Ocena: 8/10
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026
Tagi: 2021, death metal, Forged in Reminisce, GON, recenzja, review, Szataniec.






