Zespół Icestorm może pochwalić się już czterema pełnymi albumami za sprawą kwietniowej premiery The Northern Crusades. Kapela istnieje od 2006 roku i pochodzi z hiszpańskiej Katalonii, nieco zdziwił mnie więc kierunek muzyczny, który prezentują na nowym albumie.
The Northern Crusades to płyta koncepcyjna. Icestrom postanowił dołączyć do grona kapel „historycznych”, mając prawdopodobnie nadzieję, że dościgną komercyjne maszyny jak Amon Amarth czy „Słabaton”. Cóż, jak się okazuje, historia i podniesione miecze nie gwarantują sukcesu, a gatunki z natury dosyć naiwne także trzeba potrafić realizować. Po pierwsze: brakuje autentyczności. Słucham i słucham, i czuję jedynie czystą kalkulację: „wrzućmy tu jakiś klawisz, tam jakiś chór, dużo melodii, może się spodoba”. Pewnie jest parę ludzi, na których to działa, ale mi się nie podoba – sorry.
Płyta prezentuje kierunek muzyczny oscylujący między melodyjnym death metalem, a heavy metalem. Dołóżmy przaśne śpiewki w stylu, powiedzmy, Turisas, nie zapominajmy o całkowitym braku oryginalności oraz tożsamości i mamy The Northern Crusades. Zwłaszcza ostatni aspekt da się dość wyraźnie usłyszeć, wszystkie starania muzyków wypadają wobec tego nieskutecznie. Pokusiłem się także o obejrzenie wideoklipu do kompozycji Across the Baltic Sea, który przy okazji brzmi jak cover Amon Amarth, i, jak się okazuje, wizerunkowo zespół jest wtórny i nijaki (podobnie zresztą wypada pod względem muzycznym). Podczas tych kilku minut miałem w głowie tylko pytanie: po co? Panowie, czy warto dla kilku lajków decydować się na powielanie schematów? Nie lepiej grać dla mniejszej publiczności, ale utrzymać twarz i poziom? Ten album nie ma prawa zapisać się w historii metalu. W zasadzie jedynym pozytywem płynącym z obcowania z nim okazało się przypomnienie sobie o trzech dobrych albumach nagranych przez Amon Amarth, zanim zespół poszedł w bardziej komercyjnym kierunku.
Nie wiem również co myśleć o poruszaniu tematu wypraw krzyżowych w tekstach utworów. Jak wiadomo jest to najkrwawsza blizna na ciele Kościoła Katolickiego i jak dla mnie wspominać można o tym tylko w aspekcie negatywnym.
Nie jest to długa recenzja ani też przesadnie wnikliwa. Istnieją płyty, do opisu których słowa same się układają, a dźwięki dodają skrzydeł autorowi recenzji. The Northern Crusades zdecydowanie do nich nie należy i bardzo sobie życzę jak najmniej takich zapychaczy do przetworzenia. Daję jedno oczko za dwa/trzy skuteczniejsze, death metalowe zrywy.
Ocena: 1/10
- Sepulchral – „Beneath the Shroud” (2025) - 22 kwietnia 2026
- Guerra Total – „Of Death’s Apotheosis… Cthulhu’s Call and the Terror of the Cosmic Unknown” (2025) - 19 kwietnia 2026
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
Tagi: 2023, Blood Fire Death, Epic Metal, folk metal, Icestorm, meloic death metal, recenzja, review, The Northern Crusades.







