Infearnite to nowa nazwa na naszym muzycznym poletku, zespół istnieje około dwa lata i w połowie zeszłego roku postanowił dać o sobie znać, wydając Ep Raw Deal. Jak to z debiutantami bywa, materiał rozpatrzeć należy pod innym kontem niż robi się to ze starymi wyjadaczami. Czysta karta nie oznacza jednak taryfy ulgowej, oj nie.
Ep wydane jest jako eco digipack, pozbawiony jakichkolwiek informacji poza tytułami. Na popularnym portalu społecznościowym informacji również brak, w sieci licho. Ok, można powiedzieć „niech przemówi muzyka”, lecz jeżeli band nie chce pozostać anonimowy, to jednak mógłby zadbać o ułatwienie ludzikom zdobycia info o kapeli.
Infearnite określa swoją muzykę mianem progresywnego death metalu, i… nie mogę się z tym zgodzić. Kilka nietypowo złapanych riffów nie zasługuje na miano progresywnych, bo wtedy zespoły, które naprawdę kombinują powinny być nazywane „very progressive” lub w inny niedorzeczny sposób. Nie nazwałbym też Infearnite death metalem. W moim odczuciu muzyka zespołu obraca się w klimatach zbliżonych do wczesnego As I Lay Dying (ale bez zapędów do czystego śpiewu), Lamb of God i Capital Enemy. Gdyby odciąć od muzyki brutalny, niski wokal, utwory zostałyby obdarte całkowicie z możliwości przyklejenia im łatki „death”. Moim zdaniem można by pokusić się o określenie deathcore, metalcore, bo bliżej Raw Deal do tej stylistyki niż np. Deicide. Może zespół odbierze te słowa jako surowe, ale zdania nie mogę zmienić, co nie znaczy, że muzyka nie jest dobra. Wręcz przeciwnie, Ep przypadło mi do gustu od pierwszego słuchania. Widziałbym Infearnite na trasie u boku na przykład Drown My Day, oba zespoły prezentują ciężki, nowoczesny hardcore/metal, który w wersji live nigdy nie zawodzi. Od zaczynającego płytkę Terrestial, na DeSOlution kończąc, kawałki prezentują bardzo wyrównany poziom. Dominują w nich średnie tempa, okazjonalnie pojawiają się breakdowny i przyśpieszenia. Utwory są zgrabnie skomponowane, z sensem, motywy przechodzą płynnie w następne, a nad wszystkim góruje wokal, który jest jednym z jaśniejszych elementów Raw Deal – bardzo głęboki, przepełniony agresją stanowczo brutalizuje całość odbioru. Wszystko ładnie brzmi, żywe garki pukają naturalnie, co daje ostatecznie profesjonalny i pełny produkt.
Raw Deal jako kilkunastominutowe Ep broni się jak Pazdan pola karnego. Zespół nie istnieje długo, ale na tym materiale nie pozwolił wkraść się naiwności charakterystycznej dla początkujących, a sztuka, którą proponuje jest rzadko spotykana w naszym kraju. Można by użyć określenia „muzyka środka”, gdzie środkiem byłby kompromis pomiędzy brutalną młócką a bardziej chwytliwym podejściem do tworzenia.
Ocena : 7/10
- Guerra Total – „Of Death’s Apotheosis… Cthulhu’s Call and the Terror of the Cosmic Unknown” (2025) - 19 kwietnia 2026
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
Tagi: 2018, deathcore, Infearnite, metalcore, Raw deal, recenzja, review, self-realised.







