King Legba and the Loas – „Shine a Light” (2022)

Znacie King Legba and the Loas? Spokojnie, ja też do nie dawna nawet nie słyszałem nazwy tych szwajcarskich stonerowców. Wpadła mi jednak w ręce ich ubiegłoroczna EP-ka wydana przez Czar of Crickets Productions. Shine a Light to pięć utworów łącznie dających 23 minuty muzyki – niby niedużo, ale jednak ilość ta powinna być wystarczająca do postawienia odpowiedzi na pytanie: czy warto King Legba and the Loas poznawać?

Szwajcarzy to taki nieoszlifowany diamencik, lecz może właśnie owo nieoszlifowanie sprawia, że czuć w Shine a Light autentyczność i radość z grania. Sporo tutaj rockowego groove’u (Out of the Ashes, Hellhound) oraz fuzzu. Pojawiają się też zaskakujące zmiany tempa (Smithereens), a oprócz dodanych gdzieniegdzie psychodelicznych elementów zespół lekko nasączył bluesem zamykający wydawnictwo The Storm Will Scream Your Name.

Zakres umiejętności tria jest więc szeroki, a słuchanie ich kompozycji okazało się niespodziewanie przyjemnym doświadczeniem. Żadna z tych odskoczni od miłego stonerowego grania nie została jednak za bardzo zgłębiona i stanowią one zaledwie drobne dodatki. Trochę szkoda, bo po kilku sesjach z Shine a Light uważam, że zespół miałby coś do powiedzenia również w tych bardziej psychodelicznych klimatach.

Odpowiadając zatem na pytanie zadane przeze mnie we wstępie: owszem, sądzę, że warto rzucić na King Legba and the Loas uchem, szczególnie jeśli kogoś pociągają  stonerowo-psychodeliczne klimaty. Słuchanie nowej EP-ki Szwajcarów okazało się sympatycznym doświadczeniem, choć niestety pozbawionym większych zaskoczeń oraz zachwytów.

Ocena: 7/10

King Legba and the Loas na Facebooku

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .