No i w końcu się dokopałem! W obszernym katalogu kvltowych wznowień Thrashing Madness ta, o której napiszę poniżej, wywołuje we mnie bardzo dużo pozytywnych emocji. Jest to jedna z pozycji, której okładkę i opis znałem z drukowanego katalogu Baron Records, bardzo jej pragnąłem, ale jako dzieciak najnormalniej byłem zbyt biedny na zamawianie wszystkiego, co mnie interesuje. Uczucie pożądania tej pozycji żyło we mnie bardzo długo, aż w końcu era internetu pozwoliła mi na jej odsłuch w sieci. Nie zawiodłem się, nie miałem prawa się zawieść. Dziś, po trzydziestu latach od wydania mam ją w końcu na półce. Thrashing Madness wznowiła ją już w 2012, a w 2021 puściła materiał na winylu. Dziś co prawda piszę o niej, słuchając ze srebrnego krążka, ale analog na pewno także zawita w kolekcji. Panie i Panowie – Mortal Slaughter i ich jedyny album Lepers.
Historia Mortal Slaughter sięga lat 80., gdy w ich końcówce Darek Szymanek i Marek Turski gdzieś na Puławach postanowili założyć zespół. Lider załogi posiadał sporo kontaktów w podziemiu, więc szybkie nagranie dema momentalnie zaowocowało dużym zainteresowaniem. O demach napiszę w osobnym tekście, a teraz skupię się na debiucie, czyli wydanym nakładem Baron Records albumie Lepers. Materiał wznowiony przez Thrashing Madness został ubrany w nowe brzmienie, za które odpowiada Krzysztof Sojdak. Jego praca wyciągnęła z kompozycji tak zwanego maksa, przez co efekt końcowy wgniata. Utwory dostały w końcu takiej mocy, na jaką zawsze zasługiwały, a ich staroszkolny charakter nigdy nie atakował z tak nieokrzesaną siłą. Płyta otrzymała również nową okładkę ze względu na niezadowolenie zespołu z oryginalnej, którą wybrał za nich wydawca. Osobiście ubolewam nad tym zabiegiem, bo może oryginalny cover jest tandetny, ale z nim właśnie płytę utożsamiałem.
Death metal grany na Lepers jest z rodzaju, jaki zawsze uwielbiałem, łączy w sobie bezpośredniość z odpowiednią dozą techniki i posiada w sobie nieśmiertelnego ducha lat 90. Jest to muzyka, którą poleciłbym maniakom takich załóg, jak Morgoth, Solstice (USA) i Death z okresu do Spiritual Healing. Jest mocno, skutecznie i z polotem. Materiał w żadnym stopniu się nie zestarzał, a wręcz nabrał lepszego smaku, jak dobre wino. W dobie mody na old school Mortal Slaughter miażdży młodzików obcinających grzywki do brwi, niczym huragan pokazując, jak ze smakiem grało się kiedyś prawdziwy death metal. Lepers jest także materiałem, który swoim stylem i jakością wyszedł daleko poza polskie standardy, zasługując na zdecydowanie większe uznanie niż to, którego się doczekał.
Dlatego wszystkich czytających ten tekst, lubiących siarczysty death i nieznających tej płyty, zachęcam, by po nią niezwłocznie sięgnęli, bo według mnie kosi wiele dzisiejszych premier. Jej niewymuszona agresja i prawdziwość kipi z głośników od pierwszych sekund i nie przestaje się wylewać do samego końca. Gdybyśmy dawali oceny dla wznowień, album ten dostałby ode mnie 15 na 10.
Thrashing Madness na Facebook’u.
- At the Gates – „The Ghost of a Future Dead” (2026) - 10 kwietnia 2026
- Huge – „Not a Handful of Stones but the Sound of My Soul” (2025) - 9 kwietnia 2026
- Immolation – „Descent” (2026) - 29 marca 2026
Tagi: 2024, death metal, Lepers, Mortal Slaughter, Mortal Slaughter Lepers, recenzja, review, Thrashing Madness Prod, wznowienie.






