Navjarmaahr – „Navje” (2019)

Navjarmaahr – „Navje”

Początkowo myślałem, że Navjarmaahr to zespół fiński. Sugerowała mi to co prawda wyłącznie niezbyt wymawialna nazwa, a jak wiemy, w tym Finowie są mistrzami świata i okolic. Po chwilowym grzebaniu w niecie okazało się jednak, że to jednoosobowy projekt pochodzenia rosyjskiego. A to ciekawe, pomyślałem…

Wydana przez dobrze wszystkim znaną wytwórnię Werewolf Promotion płyta Navje ukazała się co prawda w roku ubiegłym, postanowiłem jednak poświęcić jej kilka chwil. Trochę dlatego, że choć to już trzeci album Kolosvetha, po drugie, że od debiutanckiego krążka jego projektu minęło równo dziesięć lat. A po trzecie dlatego, że pomimo tych wszystkich dokonań podejrzewam, że mało kto słyszał o Navjarmaahr.

Album jest krótki jak oddech gruźlika, bo trwa zaledwie pół godziny. Mało trochę jak na longplaya. Za to dziewięć kawałków wskazuje, że tym razem obejdzie się bez przydługich wstępów, okolicznościowych sampli i rozwleczonych aranżacji.

No i tak właśnie jest. Klasyczny black o piwnicznym brzmieniu, prostocie prowincjonalnego biznesmena uderza od pierwszej sekundy niczym narwany dresiarz w wiejskiej dyskotece. Dźwięk jest daleki od selektywnego, a instrumenty tworzą ścianę dźwięku płaską jak notorycznie podpierana ściana we wspomnianym wyżej przybytku. Nawet wokal niezbyt wystaje z tej całej konstrukcji, tak więc przestrzenność dźwięku można by porównać do rysunku przedszkolaka. Natomiast mimo ściany dźwięków o dziwo słychać tu melodię. Może niezbyt awangardową czy skomplikowaną, ale jednak jest. Rzekłbym, że podobnie jak brzmienie i klimat – klasyczna. Co w płycie uderza? Na pewno pierwsze sekundy utworu Wings, Claws otwierającego album. To brutalność i szybkość, która zwala z nóg. Wielkie wow! No i pożegnanie z Navje w postaci minutowego nagrania z jakiegoś telewizyjnego filmu. Czyli kicha. A pomiędzy tymi dwoma biegunami jest wszystko pozostałe.

Jeśli ktoś chciałby wrócić do wczesnych lat dziewięćdziesiątych i niekoniecznie przy pomocy demówek Mayhem czy Darkthrone, to Navjarmaahr nadaje się do tego wyśmienicie. Muzyka mimo surowości jest w miarę czytelna i nawet przyjemna w odsłuchu. Choć słuchając ostatniego wydawnictwa Kolosvetha, odnoszę nieodparte wrażenie, że przy nagrywaniu Navje mógłby postarać się znacznie bardziej.

 

Navjarmaahr na Fecebooku

Navjarmaahr na Bandcamp

Navjarmaahr w Encyklopedii Metalu

Ocena: 6,0/10,0

Tagi: , , , , , , , .