Cztery lata przyszło nam czekać na kolejne wydawnictwo szwajcarskich śmierćmetalowców z Nihilo. Oczywiście zakładając, że znacie ten zespół, a z tym może być ciężko. Pomimo kilkunastoletniej już kariery i całkiem solidnego dorobku płytowego, jakoś nie wydaje mi się by nazwa zespołu pojawiała się na jakiejkolwiek scenie niebędącej ich rodzimą. Czy Doom to zmieni?
Cóż, jeden rabin powie tak, drugi powie inaczej. Trzeci longplay Nihilo zawiera dziewięć numerów muzyki brudnej, ciężkiej i staroszkolnej. Przez trzydzieści minut udowadnia że oldschoolowy sposób grania i kompozycji ma się dobrze i nie planuje w najbliższym czasie odejść. Jeżeli mam być szczery, to mnie to całkiem kręci.
Doom jest płytą przyjemną i, o ironio!, bardzo lekką w odsłuchu. Wchodzi lekko, miło się przy tym giba głową, ale gdy przyjdzie co do czego, ciężko wskazać fragmenty zapadłe w pamięć. W moim przypadku będą trzy. Pierwszym są jęczące solówki, czasem pasujące do podkładu (służący w zasadzie za intro Abuse Of Confidence udanie konfrontuje je z narastającą, hardkorową agresją), czasem nie (wgniatające zwolnienie w Deception Of Existence traci przez nią część mocy). Drugim są pojawiające się tam i siam przebojowe fragmenty, w miły a thrashowy lub punkowy sposób służące za refreny. Znajdzie się taki na Fueled By Suspicion i jeszcze lepszy na Orange Hazard. Swoją skocznością mile kontrastują z riffami tremolo i ciężarnymi akcentami, jakich pełno przewija się przez cały Doom.
Trzecim, i jednocześnie najlepszym wspomnieniem z tego krążka jest kończący go numer tytułowy. Jest najdłuższy, najmocniejszy i najbardziej przegniły śmierdzącym klimatem. Wolne, dysonansowe riffy sprawiają że słuchacz zaczyna żałować, że cała płyta taka nie jest. Mam nadzieję że Doom to zapowiedź nowej drogi Nihilo. O ile pozostała część albumu jest poprawna, tak zakończenie mocno się ponad nią wybija.
Tak więc, jeżeli w najbliższym czasie będziesz planował zakupy w Art Gates Records, warto sprawdzić też Doom. Szczególnie dla ostatniego numeru. Choć jeżeli gustujesz w oldschoolowym death metalu, cały krążek będzie ci pasował.
Ocena: 7,5/10
- Ayyur – „The Lunatic Creature” (2018) - 13 lipca 2019
- Psychopathic – „Phases” (2018) - 6 lipca 2019
- Himura – „Exterminio” (2016) - 30 czerwca 2019
Tagi: 2018, Art Gates Records, death metal, doom, kapitan bajeczny, Nihilo, recenzja.







