Sporo kapel rozpłynęło się w pomroce muzycznych dziejów, choć zasługiwało na pamięć. Podobnie mają się sprawy z formacją Noah Noah, założoną w 1984 roku przez byłych muzyków punkowo–nowofalowej Restrykcji. W stosunkowo krótkim okresie działalności (1984-1987), przy kadrowych zmianach, udało się chłopakom nagrać trochę materiału, być częstym gościem na playliście III Programu Polskiego Radia i znaczącej wtedy Rozgłośni Harcerskiej, zagrać w Jarocinie, dzielić scenę z kilkoma znaczącymi formacjami tamtych lat (m.in. z Kultem, Oddziałem Zamkniętym czy Lady Pank).
Przygotowane przez Requiem Records kompilacyjne CD ucieszy zatem tych, którzy pamiętają tę grupę (pewnie nie tak wielu), a dla pozostałych będzie ciekawym doświadczeniem retrospektywnym. Rzecz została zresztą bardzo ładnie wydana, w powiększonym formacie opakowania. W książeczce znalazło się miejsce na przybliżenie historii zespołu (także w języku angielskim) i sporo archiwalnych fotek, oddających ducha peerelowskich czasów i młodzieńczych marzeń o wielkich scenach. Wartość historyczno-wspominkowa tego wydania jest zatem niepodważalna. Dla archiwistów rodzimego rocka rzecz to zatem cenna. Co jednak z samą muzyką?
A ta po dekadach wciąż się broni. W połowie lat 80. na pewno wpasowywała się w trendy i emocje, które władały nowofalową sceną. Nie brakowało tym piosenkom popowego zacięcia, więc nie dziwi, że niektóre pośród tych singli pojawiały się na listach przebojów. I choć czuć, że zmiany składu przynosiły zawsze jakiś nowy powiew, to oszczędna forma, ale i lekko podniosły nastrój towarzyszył grupie przez cały czas. Jest to propozycja w duchu bardziej melodyjnego oblicza The Cure, Echo and the Bunnymen, a także ówczesnych dokonań Lecha Janerki. Znaczną rolę odgrywają w tych piosenkach „chłodno” brzmiące gitary (zespół nie bał się akustycznych brzmień), ale też dźwięki fortepianu i syntezatorów oraz pulsująca sekcja rytmiczna. Rytm odgrywa tu kluczową rolę, napędza te numery raz marszowym, raz lekko tanecznym pulsem. Słychać, że muzycy Noah Noah byli na bieżąco z dokonaniami zagranicznej i rodzimej sceny, ale zbudowali jednak swój świat. Świadczy o tym fakt, że choć różnorodność tych piosenek jest dość spora, ani przez moment nie miałem wrażenia, że coś tu nie pasuje, odstaje, uwiera od obrazu całości.
A znajdziemy na tej komplikacji i mniej oczywistą funkową rytmikę, podawaną zresztą przez różne instrumenty – Dzień za dniem czy Słoneczna obesja, i lekko pastiszowy muzycznie, ale poważny tekstowo, utrzymany w walczykowym metrum na trzy-czwarte Rodzaj Gry (w którym jest coś z Republiki) i popowe Znowu ptaki. Nie oznacza to, że brak tym numerom rockowej zaciętości. To jednak nie pora na brudne, przesterowane riffowanie, które zgodnie z modami tamtych lat ustępuje miejsca chłodnemu powiewowi dekadencji lat 80. Używając topowych dla epoki muzycznych i lirycznych formuł, Noah Noah skutecznie zaciekawia.
Oprócz przestrzennych aranży łączy te numery lekko podniosły, z pozoru beznamiętny, młodzieńczy głos Romana Pękalskiego. Jego pełne refleksji o egzystencji teksty, w nowofalowym duchu niezgody na szarą rzeczywistość, dobrze łączą się z muzyką. Dla tych wszystkich, którzy kochają zanurzać się w ejtisowych wspomnieniach i post-punkowych poszukiwaniach kompilacyjna płyta nagrań formacji Noah Noah będzie dobrym wyborem.
ocena: 7,5/10
Requiem Records na Facebooku
Noah Noah na Facebooku
- Czarny Bez – „W blasku księżyca” (2025) - 15 stycznia 2026
- Slave Keeper – „Podwójna gra” (2025) - 19 listopada 2025
- Sothoris – „Domus Omnium Mortuorum” (2025) - 4 października 2025
Tagi: 2021, new wave, Noah Noah, nowa fala, post-punk, recenzja, Requiem Records, review, rock, synth pop.






