Opera IX – „Back to Sepulcro” (2015)

Wydawanie wszelkich wznowień, reedycji i wałkowanie ponownie tego samego materiału zawsze było w moim odczuciu lekko kontrowersyjne, dlatego sceptycznie podchodzę do takich płyt. Drugą kwestią, która mnie drażni, to zmiany wokalistów w zespołach. Człowiek przez tyle lat przyzwyczai się do jednego gardłowego, który w jakiś sposób zdefiniuje styl zespołu i tu nagle zmiana. Albo przyzwyczaisz się do nowości, albo wręcz przeciwnie. Pół biedy, gdy poprzedni wokalista zupełnie nie mógł podpasować, a nowy wreszcie sprawia, że całość staje się słuchalna.

Lekko przydługi wstęp, ale przy okazji ostatniego albumu włoskiej Opery IX Back to Sepulcro pojawiają się te dwie rzeczy, o których w nim pisałam. I jestem w stanie tutaj zrozumieć sens nagrywania ponownie starych kawałków ze względu na nową wokalistkę. Abigail Dianaria  zastąpiła męskie growlingi M. (jeszcze wcześniej na wokalu byli Madras, a przed nim Cadaveria). Cieszy mnie jednak fakt powrotu żeńskiego skrzeku do zespołu. Warto wspomnieć, że od ostatniego LP cała reszta składu też uległa zmianie. Pozostał jedynie gitarzysta Ossian, jedyny będący w zespole od samego jego początku.

Poza tym na albumie oprócz czterech nawet dobrze „odgrzanych kotletów” znalazły się dwie, całkiem nowe kompozycje: Consacration i The Cross. Pierwszą jestem w stanie jeszcze zrozumieć. Całkiem ładnie spełnia konwencję melodic black metalu, chociaż nie jest mocno skomplikowanym kawałkiem i przez większość utworu motywy się powtarzają. Tak drugi utwór jakoś nie przemawia. Jest inny od poprzedniego, minimalistyczny, oparty wyłącznie na chórach męskich (?) w tle i rytualnym (tak, to określenie chyba najlepiej tu pasuje) śpiewie wokalistki, ale też niepokojących dźwiękach. Jako outro sprawdza się dobrze, ale jako pełny utwór zaliczany do listy to trochę taki wypełniacz czasu. Atmosfera grozy i tajemniczości jest naciągana. Na kilkanaście odsłuchów całego Back to Sepulcro, ten utwór byłam w stanie przesłuchać max. dwa razy.

Wróćmy do czterech odświeżonych nagrań (po jednym z pierwszych czterech długogrających krążków Opery IX). Chociaż nagrane w zdecydowanie lepszej jakości, nie zgubiły gdzieś po drodze ducha starszych wersji, który tli się nadal pomiędzy bardziej wyważonymi i nie narzucającymi się instrumentami klawiszowymi. Perkusja nadaje całości odpowiedniego tempa, a gitary dobrze dobranej ciężkości. Co więcej wszystkie kawałki gdzieś tam różnią się od swoich pierwowzorów.

Chociaż cieszy mnie powrót damskiego wokalu, to w porównaniu do Cadaverii brakuje tutaj nieco więcej melodyjności. Taki skrzek wiedźmy palonej na stosie przez większość kawałka potrafi zmęczyć. Aczkolwiek partie czystego śpiewu są bardzo podobne do oryginału, czyli jak najbardziej na plus. Trzeba jednak pochwalić Abigali w kawałku Maleventum, bo tutaj poradziła sobie lepiej, aniżeli Madras ponad 10 lat temu.

Jak więc ocenić ostatecznie odświeżony materiał, z zalążkiem nowego? Jak ocenić Back to Sepulcro zagrane z niemal zupełnie nowym składzie? Trudno, bo efekt finalny nie jest najgorszy, ale nie jest też porywający. Na pewno ten materiał jest ciekawostką dla fanów zespołu. I tak uważam, że nowa konfiguracja muzyków będzie się w stanie sprawdzić dopiero przy stworzeniu w całości nowego materiału. Ta płyta była tylko swoistym wstępem zasługującym na poniższą ocenę.

Ocena: 6,5/10

Marta (Kometa)
Latest posts by Marta (Kometa) (see all)
(Visited 2 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .