Painthing – „Where Are You Now…?” (2018)

Zimą jestem nieco bardziej sentymentalna i nie poszukuję nowej muzyki do słuchania. Powracam raczej do dawno niedotwarzanych płyt lub ulubionych kapel. Zrobiłam jednak wyjątek dla polskiej formacji Painthing i ich debiutanckiego albumu zatytułowanego Where Are You Now…? Krążek ukazał się 7 listopada za pośrednictwem Solitude Productions, czyli wytwórni znanej głównie z doom metalowych i innych klimatycznych wydawnictw.

Warszawski Painthing serwuje nam klasyczną mieszankę death i doom metalu na naprawdę dobrym poziomie. Zdecydowanie warto było oderwać się od nostalgicznych muzycznych podróży. Pomimo depresyjnego charakteru tej stylistyki i przeważnie jednostajnych kompozycji, utwory na płycie pozytywnie zaskakują swoją melodyjnością, ciekawymi aranżacjami oraz zmianami tempa. Wcale nie określiłabym tej płyty mianem melancholijnej czy też przytłaczającej. Gitarowe riffy bardzo szybko zapadają w pamięć, a głowa samoczynnie potakuje w rytm wybijany na perkusji. Również proporcje pomiędzy death metalową agresją a nastrojowymi spowolnieniami zostały odpowiednio wyważone.

Wydaje mi się, że Where Are You Now…? stanowi specyficzny zbiór utworów, w którym każdy z fanów doom metalowej stylistyki znajdzie coś dla siebie. Chociażby The Shell I Live In osadzony jest w bardziej gothic/doom metalowej stylistyce, głównie ze względu na melodyjne tło tworzone przez instrumenty klawiszowe oraz brzmienie gitar. Równie ciekawie brzmi Psychosis 4:48, które z kolei zwraca uwagę nienachalnym, delikatnie elektronicznym tłem. Nie da się ukryć, że duży wpływ na zróżnicowanie utworów mają właśnie instrumenty klawiszowe, nadające każdemu kawałkowi odrębną cechę charakterystyczną.

Na pochwałę zasługuje też linia wokalna, a dokładniej jakość growlu. Niski, powodujący ciarki na całym ciele, wbijający się w bębenki uszne. Chociaż czyste wokale nie robią już tak piorunującego wrażenia, to mimo wszystko nadają całości charakteru. Na przykład w numerze Widow and the King nisko wyśpiewywane wersety nie zawsze w pełni zgrywają się z linią melodyczną, a mimo to nie odbiera to przyjemności z odbioru całości. Choć zdecydowanie lepiej czysty wokal wybrzmiewa w To Live Is to Fight, gdzie na myśl przychodzi mi maniera Fernando Ribeiro z Moonspell. Sam growl zresztą niekiedy też przywodzi skojarzenia z wokalistą portugalskiej formacji lub też Paulem Kuhrem z Novembers Doom. A to przecież bardzo dobre konotacje.

Where Are You Now…? jest idealną propozycją dla fanów wzorcowego death/doom metalowego grania z dyskretną nutą nowoczesności. Cieszy mnie, że na polskiej scenie pojawiają się zespoły tworzące w tego typu konwencji z tak dobrym efektem końcowym. Nie przeciągając, debiut Painthing to po prostu poprawny, ciekawy i wciągający krążek. Nic, tylko słuchać.

Ocena: 7,5/10

 

Painthing na Facebooku

Marta (Kometa)
Latest posts by Marta (Kometa) (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .