RusT – “Night Will Fall” (2018)

Dzięki muzyce poznaniaków z RusT będziecie mieli okazję zanurzyć się w wintydżowym i psychodelicznym sosie rock and rollowych riffów, które wiodą przez hipisowskie krainy luzu i dobrej gitarowej roboty. A jeśli czuć w kawałkach chłopaków ducha poprzednich dekad, to jednocześnie nie ma w tym cienia zrzynki z kogokolwiek czy kopiowania konkretnych patentów. Stygmat określonych zapożyczeń, który mi jednak przeszkadza choćby w skądinąd świetnych piosenkach Grety Van Fleet, tutaj nie występuje – muzycy RusT czerpią z rockowej klasyki, bawią się nawiązaniami, ale nie przenoszą nic 1 do 1, a to wychodzi ich piosenkom naprawdę na dobre.

Bez względu na to, czy Panowie serwują dziarskie, przybrudzone, rock and rollowe brzmienia (Be Yourself), czy nie stronią od wręcz popowej melodyki, ale podanej z lekkością, wdziękiem, stylem (Order i Shade), albo z kolei zapraszają do podziwiania rozmarzonych, psychodelicznych pejzaży (instrumentalne Awaiting lub”ukryta” końcówka Miss You), Rust brzmi po prostu przekonująco. Bywa na Night Will Fall zadziornie, niemal garażowo (Greed i Revolution), ale i romantycznie, z nostalgią, choć nigdy nie nudno (Balloon) – a jednak mimo tej różnorodności, mamy do czynienia z niezwykle stylowym i spójnym albumem.

Czuć tutaj oczywiście ducha amerykańskiego, klasycznego grania, bo choć rdzeń kompozycji RusT jest rockowy, to przecież odzywają się tutaj pateny bluesowe, funkowe, folkowe, podobnie zresztą jak w złotych dekadach lat 60. i 70. Przede wszystkim jednak wszystko doskonale się ze sobą zgrywa, muzycy świetnie się rozumieją, a każdy element układanki pasuje do innych, jednocześnie zachowując niewymuszoną lekkość. Nie będę chwalił każdego z muzyków oddzielnie, bo RusT to dla mnie rewelacyjny kolektyw, w którym poszczególne elementy doskonale się uzupełniają: Michał Przybylski (wokal), Michał Gołąbek (gitara), Marcin Zimmer (bas) i Jakub Martuzalski (bębny) potrafią zabrzmieć “brudno”, z jajem, ale i delikatnie, z wyczuciem. Oprócz rzetelnej, riffowej roboty, grającej z feelingiem sekcji i sporych możliwości głosowych Michała, nie brak tu drobnych smaczków, aranżacyjnych detali, podanych z dużym wyczuciem drobiazgów, które czynią z Night Will Fall obietnicę tego, że klasyczne rockowe granie nie zginie.

Oczywiście można przy tej okazji wskazać na takie tropy jak projekty Jacka White’a, The Black Keys, albo na Islandczyków z The Vintage Caravan lub Kaleo, a gdybyśmy chcieli sięgnąć jeszcze głębiej do źródeł, to wypadałoby przywołać takie nazwy jak Bad Company. Tylko po co? RusT jest dojrzałym tworem, który nie potrzebuje żadnych porównań. Robią doskonale swoje i myślę, że to inni powinni się do nich odnosić, i mam nadzieję, że wkrótce będzie to normą. Fani wintydżowych, ale wciąż świeżo brzmiących dźwięków – wsiadajcie do kolorowych balonów wypełnionych psychodelicznym wyziewem i dajcie się ponieść w świat odlotów, szlachetnej chwytliwości i klasycznego podejścia do rockowego rzemiosła.

ocena: 9/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Paweł Lach
Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , .