Sacrofuck – “Ekstaza Upodlenia” (2019)

  •  
  •  
  •  
  •  

Nie wydaje mi się, aby podczas całego procesu tworzenia Ekstazy Upodlenia celem warszawskiego Sacrofuck było wzbudzenie czyjegoś szczerego rozbawienia. Przepraszam najmocniej, ale na widok zdobiącego okładkę morderstwa księdza nie potrafiłem zareagować inaczej. Na szczęście dziewięć utworów składających się na ten krążek błyskawicznie starło głupkowaty uśmieszek z mojej twarzy.

Wydany przez Putrid Cult materiał ujrzał światło dzienne trzynaście lat po założeniu zespołu – szmat czasu, podczas którego zespół zdążył zaznaczyć swoją obecność w polskim podziemiu. Choć nazwa Sacrofuck obiła mi się wcześniej o uszy, to jednak ich muzyka zdołała je ominąć. Z entuzjazmem skorzystałem więc z możliwości sprawdzenia pierwszego długograja zespołu, tym bardziej że nie jest to szczególnie czasochłonne zajęcie (całość trwa niecałe pół godziny). Mało, bardzo mało, ale na szczęście treściwie. Ekstaza Upodlenia to prosty death metal, Ameryki nikt tutaj nie odkrywa, także bardziej wymagający słuchacze uwielbiający wsłuchiwać się w techniczne popisy muzyków raczej nie mają tu czego szukać. Taka prostota może być dla niektórych sporą wadą, jednak zaznaczyć trzeba, że wykonane jest to bardzo dobrze, i generalnie myślę, że fani gatunku raczej powinni być zadowoleni. Jest ciężko, podobać może się też dynamika utworów, w których nie brakuje zwolnień i gwałtownych przyspieszeń, podobnie dobre wrażenie robią teksty w języku polskim, które może i nie poruszają tematów dobrych do rozmowy przy niedzielnym rodzinnym obiedzie, ale pozbawione są tej komicznej infantylności, z jaką w przypadku polskich podziemnych kapel niestety dosyć często ma się do czynienia. Album wypada również nieźle jeśli chodzi o kwestie brzmieniowe, choć tutaj mimo wszystko przyczepiłbym się do kwestii wokalu, który jest trochę schowany i mógłby (a w zasadzie to myślę, że nawet powinien) brzmieć mocarnie.

Debiut Sacrofuck to kolejna solidna pozycja w obszernym katalogu Putrid Cult, jednocześnie nie jest to coś, do czego będę szczególnie często wracał. Ot, zwyczajny prosty death metal, którego największymi wartościami jest ta wspomniana solidność oraz smaczek w postaci tego, iż jest to polski produkt. Chętnie sprawdzę za to jego następcę, chociażby z czystej ciekawości, aby zobaczyć, czy muzyka kapeli przejdzie jakąś najdrobniejszą ewolucję. Tak czy siak, jak na undergroundową kapelę jest zaskakująco dobrze – pytanie brzmi, czy zespołowi uda się wskoczyć jeszcze wyżej.

Ocena: 7.5/10

Sacrofuck na Facebooku

Tagi: , , , , , , .