Silva Nigra „Světlonoš” (2016)

Coraz więcej na świecie zespołów, które za nic mają wszelkiej maści laury, statuetki, czy wszechobecny poklask, stawiając wszystkie karty na stół i są w stanie stworzyć właściwą atmosferę i zagrać i punkt.

Do tej ligi z pewnością należy nowy nabytek Seven Gates of Hell, Silva Nigra – czeska horda, parająca się metalem o kolorycie czerni. Ich najnowsze dzieło Světlonoš jest ponure, ostre i ekstremalne, lecz ta eksplozja muzycznych jazgotów ma ujemny współczynnik – smutek. Ta duszna i surowa produkcja wtłacza się do myśli, kiełkuje i uzależnia. Do tego należałoby dodać iście ważny składnik black metalu jakim jest klimat. Słuchaczowi zdecydowanie udzieli się grobowa atmosfera. Idealnie w ten schemat wpisuje się czwarty utwór na płycie Od Počátku Ztraceno, który hipnotyzuje powtórzeniami i wprowadza w stan zawieszenia. I tu moment dezorientacji jest środkiem do celu. Raz Czesi mocno przyspieszają, pędzą w szaleńczym tempie, a innym razem zwalniają, by znów eksplodować. Łamią stały fragment gry, dodają z każdym momentem ciężkości, a to powoduje, że czuję się niedosyt i chcę się więcej. Ta z pozoru prosta konstrukcja, po ponownym przesłuchaniu kryje w sobie wiele niespodzianek. I trzeba przyznać, że Silva Nigra stworzyła album pułapkę, bo jeśli raz skosztujesz nutki niepewności, chcesz spróbować raz jeszcze. A więc nie ma nic lepszego od podania narkotyku o podwójnym stężeniu. A właściwie tym skuteczniej – im gorsze spustoszenie zrobi, ot taka antyteza. Z całą pewnością intrygująca i ciekawa. Więc nie pozostaje mi nic innego, jak tylko włączyć kolejny raz włączyć przycisk play i posłuchać Světlonoš.

Ocena: 8/10

Tagi: , , , , , , , , , , .