Site icon KVLT

Slaughter – „Into the Darkness” (1989/2016)

Into the Darkness wyczekiwałem z niecierpliwością do czasu, gdy ten krążek w końcu trafił w moje ręce. Po otrzymaniu paczki od Thrashing Madness Productions przyjąłem system polegający na słuchaniu danego wznowienia dopiero na krótko przed podjęciem próby jego opisania. Into the Darkness zespołu Slaughter znam z dzieciństwa, kiedy to trafiłem na jakiegoś składaka kasetowego promującego polski underground. Thrashing Madness Productions wznowiło to demo na trzy sposoby, czyli w wersji CD (jaką otrzymałem) oraz na czarnym i czerwonym winylu. Mogę się tylko domyślać, jak to niszczy z woskowego placka, ale srebrny krążek cieszy bardzo.

Wydawnictwo ujrzało światło dzienne aż siedem lat temu, do niedawna nie miałem go z prostej przyczyny – nie wiadomo jak bardzo chciałoby się mieć każdy lubiany album, nie wszystko od razu można kupić. Gdy tylko pojawiła się możliwość zagłębienia się w katalog wytwórni, Slaughter był jednym z pierwszych na celowniku. Mimo że zespół istniał krótko, okres ten wystarczył, by stworzyć jedno z lepszych demosów polskiej sceny metalowej, bo za takie uważam Into the Darkness, a z odnowionym brzmieniem uderza jeszcze mocniej. Agresja i szaleństwo wypełniające płytę to zezwierzęcony thrash metal, jaki mógł powstać tylko w naszym kraju. Slaughter – u boku Vader, Thrasher Death i kilku innych brutali – pchnął scenę krok dalej, a ja jestem wręcz zdania, że był najbrutalniejszym i najbardziej bezkompromisowym projektem czasów ówczesnych. Utwory takie jak Czas Apokalipsy czy Czarna Msza to esencja technicznego, polskojęzycznego thrashu, gdzie skomplikowane riffy i aranże połączone z diabolicznymi lirykami wykrzyczanymi w języku ojczystym stworzyły coś na kształt przebojów, które metalowcy mogli skandować na koncertach czy imprezach. Słuchając kompozycji, czuję dumę, że jestem z tego kraju i Pomorza, skąd pochodzi również zespół. Nie mogę też nie czuć małego zawiedzenia, że postpeerelowski ustrój nie pozwolił zespołowi zaistnieć znacznie szerzej, bo w moim uznaniu jest to demo, które absolutnie nie ustępuje choćby kvltowemu Deadcrash norweskiego Mayhem. Nie będę też rozpisywał się nad tym, iż żałuję rozpadu Slaughter, bo dzięki niemu wokalista i basista Berial założył Betrayer i nagrał świetny album Calamity.

Wniosek stawiam jeden – polskie podziemie metalowe mieliśmy mocne i wyjątkowe, wstyd byłoby go nie znać i nie wielbić tym.

Thrashing Madness na Facebook’u.

Exit mobile version