Końcówka roku w moim odtwarzaczu to dominacja nowości, debiutów, a także szybkie nadrabianie zaległości wydawniczych z ostatnich dwunastu miesięcy. Wśród płyt, które szczególnie przykuły moją uwagę, znalazł się pierwszy długograj krakowskiego projektu Svar. Za jego sterami stoi jeden człowiek – Kamil Bolesta. Do tej pory ukazały się jego dwie epki (Behind the Veil, 2021; Under a Sky Full of Thunder, 2022). Z kolei 29 listopada nakładem rodzimej stajni Via Nocturna wydano album pod tytułem In the Land Called Night. Czy to solidny pretendent do miana polskiej płyty roku w kategorii „szarpidruty”?
Powiedzieć, że polska metalem stoi, to jak nic nie powiedzieć. Ten wyświechtany frazes zdaje się nie oddawać istoty rzeczy. W naszym kraju nietrudno znaleźć ludzi, którzy mają ambicje nagrywać własne spojrzenie na różne gatunki, romansując przy tym z natchnieniami pochodzącymi z wielu źródeł. Nie inaczej jest w przypadku projektu Kamila Bolesty, który starannie konstruuje utwory, sięgające wspomnieniami o trzy dekady wstecz. Na przestrzeni siedmiu kompozycji Svar zabiera słuchacza w podróż po meandrach melodyjnego black metalu, podsyconego inspiracjami pagan metalu. Nie za szybko, nie za wolno – tak w sam raz.
Album In the Land Called Night otwiera numer Through Lakes, Forests and Swamps. Solidny otwieracz, bez zbędnego rozmarzania się, od razu wprowadza na pierwszy plan ciężkie działa. Pierwsze skojarzenie? Wiodący riff przywodzi na myśl Wolves ov Siberia Behemotha. Bolesta ciągnie temat w podobnym kierunku, ustępując na chwilę melodyjnym solówkom, które zresztą stanowić będą nieodłączny element również kolejnych kompozycji.
To właśnie ku melodic black czy też death metalowi często przechyla się szala inspiracji. Stojący za projektem muzyk zerwał ze swoim podążaniem za stylistyką Mgły, która obecna była na dwóch epkach Svar. Tutaj za to nieco więcej Uady, nie tyle w wokalach, co w melodiach i riffach. Wszystko podrasowane westchnieniami do starego dobrego Dissection czy też ostatnich wydawnictw Thulcandry.
Mnogość wpływów i inspiracji z różnych zakątków spotyka się w kotle o nazwie In the Land Called Night. Tu w każdym numerze czuć, że artysta doskonale wiedział, jaką wersję siebie chciał zaprezentować światu. Świetnie buja The Essence of Decline, gdzie przewodni motyw od razu kojarzy się z tematem z serialu The Walking Dead. Nawet te ciut wolniejsze tempa w Heart of Stone, przypominające dokonania Imperium Dekadenz, robią robotę. Z kolei w kawałku Venomous Word of Virtue czuć ducha solowej twórczości Abbatha. Krótko mówiąc, Svar porywa słuchacza w podróż sentymentalną, będąc nie tyle zwyczajnym przewodnikiem, ile postacią kreującą alternatywną wizję ostatnich trzech dekad muzyki metalowej.
Debiutancki longplej krakowskiego one-man bandu to świetnie skomponowany, perfekcyjnie zagrany, a do tego również bardzo dobrze wyprodukowany hołd klasykom gatunku. To swoista lekcja nostalgii za minionymi czasami w wykonaniu młodego chłopaka, który „stare dobre czasy” pamiętać może jedynie z relacji starszych. Album In the Land Called Night to jednak wciąż bardzo świeże spojrzenie na metal ze szwedzkim melodic black metalem w centrum zainteresowania. Krążek, który może i nie namiesza, w żaden sposób nie zredefiniuje naszego spojrzenia na klasykę, ale zagwarantuje dobrą czterdziestodwuminutową inwestycję czasu.
Svar to projekt, któremu będę kibicował. Wam też radzę go sprawdzić. Jest to kawał dobrego metalu, a przy tym także jedna z lepszych polskich płyt 2024 roku.
Ocena: 8/10
Svar na Bandcamp.
Svar na Facebooku.
- Varmia – „lauks” (2026) - 7 kwietnia 2026
- SiriusC – „Soil” (2025) - 8 listopada 2025
- Uulliata Digir – „Uulliata Digir” (2025) - 7 stycznia 2025
Tagi: 2024, black metal, debut, debut album, in the land called night, melodic black metal, melodic death metal, pagan metal, Poland, polska, recenzja, review, SVAR, Via Nocturna.







