Until Death Overtakes Me – „Diagenesis” (2024)

Paczki od Aesthetic Death odbieram zawsze z uczuciem ekscytacji i niepokoju zarazem. Albumy wydawane przez tę wytwórnię są często tak wymagające, że aż niebezpieczne dla recenzenta. Niejednokrotnie zderzenie z poziomem ambicji i trudnością przekazu niektórych pozycji jest brutalne. Dziś zabieram się za płytę wydaną w końcówce ubiegłego roku, dokładnie 6 grudnia. Jest to płyta jednoosobowego projektu Until Death Overtakes Me pod tytułem Diagenesis.

Album wydany został w digipacku, Aesthetic nigdy nie oszczędza na swoich wydawnictwach i stara się je wypuszczać na wysokim poziomie, co dla kupujących na pewno jest sporą zachętą. Wnętrze digipacku utrzymuje klimat tajemniczej okładki, a szukanie jakichkolwiek informacji o projekcie mija się z celem. Ascetyzm i mrok są tu podstawą, tak w aspekcie wizualnym, jak i muzycznym.
Diagenesis jest bodajże trzynastym albumem projektu i opisywany jest jako finalny akt śmierci. Ciekawe, czy artysta prowadzący samodzielnie tego potwora rozumie to jako ostatni album, czy może zamknięcie jakiejś historii, aczkolwiek muzycznie na pewno chciał spróbować zobrazować smutek i pustkę, jaka może pojawiać się w momencie żegnania się ze światem żywych. Ponad godzinny album pozbawiony jest światła, pozytywnych emocji. Jego esencją jest mrok, żałoba, skrajna samotność, brak wyższego celu w istnieniu jednostki – śmierć przedstawiona muzyką nie wpuszcza nadziei na życie po śmierci. Przytłaczający smutek ukazuje zgon jako finał egzystencji, nadejście ciemności totalnej i wymazanie „Ja” odchodzącej jednostki. Silnie ambientowy funeral doom metal stworzony na Diagenesis jest maksymalnie oszczędny w środkach, ale naładowany uczuciem beznadziei, która ma uderzać w słuchacza i skłaniać go do próby zrozumienia, czym jest faktycznie „dar życia”. Od strony emocjonalnej dzieje się tu wiele, czego nie można powiedzieć o muzyce. Tu trzeba przygotować się na minimalistyczne kompozycje, zbudowane na powolnie odgrywanych na gitarze akordach, tłach klawiszowych i niskich growlach. Muzyka jest też pozbawiona rytmu, co jakiś czas pojawia się jakiś akcent, ale nie uświadczamy tu typowego bicia perkusji – byłby to zbyt żywotny element i mógłby zepsuć koncept.

Diagenesis nie jest dla każdego, sam miałem na początku z nim problem, ale przesłuchanie go w całości i wczucie się w jego klimat pomogło. Wierzę, że mamy w kraju ludzi, którzy docenią ten mroczny akt morderczej depresji. Until Death Overtakes Me jest zdecydowanie wart poznania.

Ocena:7/10

Until Death Overtakes Me na Bandcamp.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .