Jak zapewne dobrze wiecie, w bogatym katalogu wytwórni Old Temple bardzo łatwo znaleźć wydawnictwa z wysokiej półki. Ja sam podpisałbym się pod tym stwierdzeniem obiema rękami, choć mam pecha do odnajdywania tych perełek długo, długo po dacie premiery. Jednym z takich materiałów jest ostatnia EP-ka polskiego projektu UR, wydana w 2020 roku Obelga.
Żałuję, że nie zaznajomiłem się z tym materiałem wcześniej. Tym bardziej że mocno zachęcają do tego stojące za UR persony, czyli Gregor (Martwa Aura, Old Skull) oraz Kroll (Old Skull). Muzyka nagrana na ich ostatniej EPce zgodnie z notką prasową jest fuzją black oraz heavy metalu, jednak nie bójcie się – to ostatnie objawia się głównie w kilku bardziej melodyjnych fragmentach Obelgi. Tę gatunkową fuzję najbardziej widać w otwierającym minialbum utworze tytułowym. Początkowo jest to klasyczna, lekko przebojowa blackowa galopada, która z nagła przechodzi w wyciszający, pół-akustyczny fragment, następnie raczy słuchacza hevaymetalową solówką, a później płynnie wraca do motywu rozpoczynającego numer. To wszystko w ramach jednego utworu, w dodatku okraszone świetnym wokalem Grzegorza Puszkarka, który albo charakterystyczną dla siebie blackową barwą cedzi kolejne bluźnierstwa (dodam, że teksty na Obeldze są na naprawdę wysokim poziomie), albo raczy słuchaczy bardziej teatralnym, może nawet nieco „mnisim” zaśpiewem. (Nie)Bosko!
Poprzeczka po utworze tytułowym zawieszona jest więc wysoko, ale dla tego składu to na szczęście nie problem. Wściekły Niech Zapłonie Serce to absolutny koncertowy hicior i mój ulubiony kawałek na Obeldze, a intrygujący i klimatyczny Z Ust Wolnego Ludu nasuwa skojarzenia z Morbus Animus Martwej Aury, więc również wyrzucił mnie z kapci. Nieco mniejszy efekt „wow” wywołała kolejna pozycja, W Martwy Las, bardzo klasyczna, lecz również wykonana na bardzo dobrym poziomie i po prostu wpadająca w ucho. W wieńczącym EPkę Nie Zmartwychwstaniemy UR ponownie stawiają na klimat i w godny sposób zamykają wydawnictwo. O wadach do tej pory nie wspominałem i nie zmieni się to z tego prostego powodu – nie udało mi się żadnych odnotować. Chyba, że jako minus można uznać zbyt krótki czas trwania.
Obelga to absolutnie rewelacyjny kawał (choć z racji niewielkiego metrażu bardziej pasowałoby słowo „kawałeczek”) chwytliwego, agresywnego i różnorodnego black metalu. Nie wiem, jak wypadały poprzednie wydawnictwa zespołu, lecz jeśli to ostatnie ma być wyznacznikiem tego, co nadejdzie, to ten projekt zdecydowanie warto mieć na uwadze. A już na pewno, jeśli to black jest najbliższy waszym sercom.
Ocena: 9.5/10
- Psychonaut – „World Maker” (2025) - 13 lutego 2026
- Königreichssaal – „Loewen II” (2025) - 26 stycznia 2026
- Asteriæ – „Miejsce, które nazywam sobą” (2025) - 22 stycznia 2026
Tagi: 2020, black metal, ep, Obelga, old temple records, recenzja, review, Ur.






