Veritas – „Threads Of Fatality” (2020)

Veritas to zespół, który niektórzy z Was mogą już kojarzyć z kvltowych łam za sprawą recenzji wydanej dwa lata temu EP, zatytułowanej po prostu nazwą zespołu. W roku 2020 ta pochodząca z Kansas City formacja własnym sumptem wypuściła na rynek swój debiutancki album długogrający Threads Of Fatality.

Wydawnictwo to zawiera aż czternaście utworów. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych jest to liczba przerażająca, ale spokojnie. Całość trwa około czterdziestu siedmiu minut, co moim skromnym zdaniem w przypadku takiej muzyki jest czasem jak najbardziej optymalnym. Takiej, czyli opartej na klasycznym heavy metalu czy też hard rocku, niepozbawionej jednak elementów rocka/ metalu progresywnego (nie w znaczeniu Dream Theater, raczej mam tu na myśli twórczość dawnego Queensryche) oraz power metalu w amerykańskim wydaniu.

Zacznijmy może od przywołanych powyżej elementów czysto progresywnych. Można je dostrzec w konstrukcji niektórych kompozycji, które mają dość rozbudowaną strukturę (chociażby Eyes Of The Blind) . Są one obecne również w niektórych zagrywkach gitarowych (np. wstęp do Far Away czy solówka ze znanego już ze wspomnianej EP utworu Morbid Stale, który tu został nagrany ponownie).

Chłopaki pokazują też, że nieobcy jest im hard rock z lat siedemdziesiątych. Mam tu na myśli utwór Love And Burn, który ma pewne nawiązania do twórczości Black Sabbath czy Deep Purple, a nawet zawiera pewne elementy bluesowe. Jeżeli już padł ten wątek, to warto zwrócić uwagę na wokal. Danny Anthony momentami przyjmuje manierę charakterystyczną dla Ozzy’ego Osbourne’a, momentami zaś brzmi podobnie do Bruce’a Dickinsona.

Można by rzec, że wszystko ładnie i pięknie, ale… Cóż, po pierwsze, całość jest dość monotonna. Owszem, wszystko jest tu zagrane poprawnie, chłopaki mają wyćwiczony warsztat, potrafią zarówno grać, jak i tworzyć poprawne utwory. No właśnie, poprawne. Brakuje tutaj chociaż jednego prawdziwego hitu (oczywiście nie w znaczeniu komercyjnym), przy którym słuchacz chętnie by się zatrzymał na dłużej. W tym momencie dochodzimy do drugiej kwestii. Otóż Veritas popełnił błąd początkujących zespołów i nie uniknął zwykłych wypełniaczy psujących ostateczną wizję albumu. Mam tu przede wszystkim na myśli utwór Fates Warning, który przy dłuższym słuchaniu może niestety przyprawić człowieka o ból głowy (sprawdzone empirycznie).

Mimo wszystko warto dać temu albumowi szansę. To w końcu debiut, który pokazuje, że w tej kapeli pewien potencjał dżemie. W przyszłości może być znacznie lepiej.

Ocena: 6,5/10

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , .