WAVS – „Heavy Pop” (2024)

Skoro muzyczny oksymoron w postaci zbitki słów „alternatywny pop” przestał kogokolwiek dziwić, zapewne termin Heavy Pop też nie będzie budził kontrowersji. W tym wypadku to dobry tytuł – prosty, nośny, zwracający uwagę i trafnie oddający ducha dzieła. Na swojej drugiej płycie krakowski zespół .Wavs brzmi stylowo, z przebojowym zacięciem, czemu pomagają też polskie teksty – przekaz staje się bezpośredni, dotykający spraw bliskich, uniwersalnych, a jednak pochodzący stąd, znad Wisły, przefiltrowany przez doświadczenia ich autora, Maćka Kowalskiego.

Na Heavy Pop jest kilka piosenek, które nadają się na hity. .Wavs dysponują pewnymi atutami, dzięki którym mogliby dołączyć do grona artystów towarzyszących nam w radiowej codzienności. Muzycy zręcznie balansują pomiędzy wpadającymi w ucho, przyjaznymi dla słuchacza kompozycjami, a pewnym alternatywnym zacięciem. Nawet jeśli formacja chciałaby zatrzepotać kokieteryjnie rzęsami w kierunku masowego słuchacza, to nie schodzi na manowce źle rozumianej komercji. To nie półka Eurowizji, a raczej Męskiego Grania. Tak, to jest pop, gitarowy, niepozbawiony ambicji, momentami wykorzystujący mocniejsze, zdecydowanie rockowe środki wyrazu, ale pop. Jasne, zespół sam odrobinę nabija się z popowego blichtru – wystarczy spojrzeć na kolorową przebierankę we wkładce płyty – ale to skuteczna walka na dwa fronty. Nie, nie użyję łatki indie rock, bo jest wyświechtana i nic już nie znaczy.

Z pewnością pomagają tym kompozycjom aranżacje i produkcja – i to kolejny walor albumu. Heavy Pop brzmi profesjonalnie, lekko i zarazem z pewną głębią (ten mięsisty bas). Jest tu siła, a jednocześnie przestrzeń. Do klasycznej piosenkowej struktury zwrotka/refren zespół dodaje trochę aranżacyjnych smaczków, którym nie brak polotu. W dodatku Maciek Kowalski jest naprawdę ciekawym wokalistą, a w proponowanej stylistyce doskonale obsadzonym. Ma melodyjny, młodzieńczy, ale i mocny głos, którym jest w stanie przykuć uwagę. Czasem korzysta z falsetu, zdarza się, że krzyknie, innym razem szepnie – gama wykorzystywanych pomysłów jest spora. Ale czy wyśpiewywane teksty pozwalają na to? Są w nich momenty ciekawe, przykuwające uwagę. Chciałbym jednak, by było ich więcej. Pewnie dałoby się bardziej dosadnie z jednej, a metaforycznie z drugiej strony. Nie wiem, czy zespół ma takie ambicje, by od Szczecina po Sanok wszyscy powtarzali ich słowa, ale jeszcze brakuje tu naprawdę nośnych szlagwortów – choć gdy Kowalski przelewa metaforycznie krew saren (Jestem psem), to robi się ciekawie.

Właściwie to muzyka gitarowa i jednak o sile większości numerów decydują dobre, nośne riffy. Nie mówimy tu o jakimś rzeczywiście zadziornym uderzeniu, ale chociażby w piosence Od zagłady wita słuchacza zgrzytliwa gitara, a w Jestem Psem pojawia się wręcz core’owa siła (balansowanie pomiędzy ciężarem a dźwiękowym rozmyciem i delikatnością może tu przywoływać echa Deftones). Mocniej bywa też w numerze Bez ciebie. I kto wie, czy to nie najlepsze piosenki, ale może zwracam na nie uwagę jako reprezentant portalu piszącego głównie o ciężkiej muzyce. Nie jest to jednak szukanie igły w stogu siana – z tym popem w nazewnictwie to taka zabawa, bo .Wavs jest jednak kapelą rockową, tylko niekoniecznie całkiem konwencjonalną.

Heavy Pop to z jednej strony zapowiedź czegoś ciekawego, z drugiej zaś dzieło już udane i dojrzałe. Nie wszystkie piosenki rażą słuchacza tą samą siłą, ale jest przynajmniej kilka takich, które są w stanie pociągnąć .Wavs na salony – czego krakowianom życzę. Tak, Heavy Pop może być dla nich nowym otwarciem i solidnym krokiem naprzód. Bo na wielkich, letnich festiwalach, z porządnym nagłośnieniem, sprawdziliby się równie dobrze, a może i jeszcze lepiej niż w dusznych klubach. Pora wspiąć się na kolejny szczebel popularności.

Ocena: 7,5/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku
Wavs
na Bandcamp

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , .