Agressiva 69 – “Deus Ex Machina” (1993/2019)

Agressiva 69 to jeden z prekursorów industrialu w Polsce. Ich debiutancka płyta Deus Ex Machina, wydana w 1993 roku przez polską filię niemieckiej wytwórni SPV, doczekała się właśnie wznowienia na CD i winylu. Brawa zatem dla Requiem Records za misyjną działalność reedycyjną – wszystko pod szyldem Archive Series, z której wyszło już kilka nieco zapomnianych perełek.

Gdyby powspominać rok 1993, to Agressiva 69 poszła śmiało ryzykownym szlakiem, meandrując pomiędzy mocnym rockowym uderzeniem a elektroniką. Owszem, w tamtych czasach poklask u fanów i krytyków zbierały takie płyty jak KE*A*H** (Psalm 69) Ministry, pierwsze albumy Nine Inch Nails czy T.V. Sky The Young Gods, niemniej jednak ci wykonawcy, nawet u szczytu swej popularności, nigdy nie wyszli z pewnej niszy, a w pierwszej połowie lat 90. musieli oddawać pola dogorywającym hardrockowym bossom z poprzedniej dekady i nowym, grunge’owym idolom. Tomek Grochola i Jacek Tokarczuk byli zatem ze swym Deus Ex Machina na czasie – może nawet w stylistycznej awangardzie – jednocześnie znajdując sobie miejsce poza rockowym i elektronicznym mainstreamem.

Czy jednak zawarta na albumie muzyka, niewątpliwie nowatorska w dniu premiery, zwłaszcza jeśli brać pod lupę polski rynek, broni się i dzisiaj? Jak najbardziej. Nawet jeśli pewne pomysły mogły się zdezaktualizować przez ćwierćwiecze, to ich surowa i bezkompromisowa szczerość wciąż robi wrażenie, zwłaszcza że materiał został poddany remasteringowi i brzmi po prostu lepiej – głębiej, soczyściej, chłodniej, mroczniej. Tyle mogę przynajmniej powiedzieć o wydaniu CD, ale wierzę, że wersja na żółtym winylu, oprócz niewątpliwej urody wydania, zadowoli też audiofilów.

Słychać tu oczywiście pewne powinowactwa z muzyką wymienionych wcześniej mistrzów (dobre inspiracje zawsze w cenie), ale Agressiva 69 potrafiła przemówić własnym głosem. To co bardzo aktualne, albo wręcz wyprzedzające swoje czasy, często starzeje się szybciej, niemniej z debiutem krakowian wciąż można obcować z dużą satysfakcją. Argumentów jest sporo: mocne, momentami wręcz metalowe riffy, zimny posmak apokaliptycznych pejzaży, mroczna otoczka, marszowy rytm, bezduszna elektronika, czasem niewymuszone i nieoczekiwane mrugnięcia okiem. Do tego krzykliwy, zniekształcony wokal Tomka, bliski blackowej manierze, być może momentami drażniącej, ale i pasującej do surowej konwencji – biorąc zaś pod uwagę, że scena ekstremalnego metalu z elektroniką zaczęła flirtować nieco później, album Deus Ex Machina jest momentami wizjonerski.

Oczywiście to nie tak, że nie da się wychwycić tu pewnych wykonawczych czy produkcyjnych niedostatków. Nie bez racji ktoś zauważy w końcu, że późniejsze płyty krakowian są dojrzalsze i przystępniejsze zarazem, bardziej chwytliwe i dopieszczone studyjnie. Zgoda. Ale Deus Ex Machina to nie tylko album. To także – a może i przede wszystkim – swoisty manifest, głos artystycznej wolności. Mogli się zastanawiać, kalkulować, zmieniać podług hipotetycznych oczekiwań słuchaczy. Nic z tego. Dzięki temu debiutancki materiał Agressivy 69 to wypowiedź bezprecedensowa i odważna, a że w parze z młodzieńczą brawurą idzie tu muzycznie interesująca fuzja rocka/metalu i elektroniki, mamy do czynienia z płytą istotną dla rodzimej sceny, której odsłuch wciąż jest intrygujący.

Sztuka szczera, czasem aż do bólu, nigdy się nie dezaktualizuje. Tak jest w przypadku Deus Ex Machina.

Ocena: 8/10

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Oficjalna strona Requiem Records

Paweł Lach

Latest posts by Paweł Lach (see all)

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , .