Der Rote Milan – “Moritat” (2019)

Odwrócony krzyż w logotypie zespołu połączony z tajemniczą okładką delikatnie nasuwającą mi skojarzenia z Carnival Is Forever naszego Decapitated nasunął mi jasne skojarzenia, że oto posłucham kolejnej blackowej kapeli toczącej wojnę z chrześcijaństwem. Owszem, Der Rote Milan na swoim drugim krążku rozprawiają o wojnie, jednak postawiony do góry nogami krucyfiks okazał się niezłą zmyłką. Tutaj koncept jest skupiony konkretnie na wojnie trzydziestoletniej (1618-1648), która jest ważnym punktem historii Niemiec (i nie tylko). Album Moritat to nie tylko ładne wydanie i ciekawa, bardzo rzadko poruszana tematyka (choć bez znajomości języka niemieckiego pełni zrozumienia tekstów sami nie osiągniecie), a przecudnej urody blackmetalowy potwór, który moim zdaniem będzie poważnym pretendentem w kategorii „album roku – black metal”.

Na początku słyszymy… flet. Piękne, klimatyczne intro po minucie przeradza się w blackmetalowy wybuch, po którym znowu następuje całkowita zmiana nastroju i bardziej liryczny, spokojny fragment. Sześciominutowy Die Habsucht szybko dał mi do zrozumienia, że w moje ręce wpadł krążek będący spełnieniem moich marzeń. Moritat jest zróżnicowany, oprócz utworów kompozycyjnie wyglądających jak wspomniany otwieracz, nie brakuje również stricte blackowych petard, takich jak chociażby następujący zaraz po nim świetny Drohende Schatten, czy długich i rozbudowanych kolosów – w rolę tego wciela się tytułowy jedenastominutowy Moritat sam w sobie będący małym arcydziełem. Całość jest bardzo melodyjna, wokalista żongluje blackmetalowym skrzekiem oraz nasuwającym skojarzenia z death metalem growlem (chociaż nie zabraknie również rozpaczliwych krzyków czy nastrojowych szeptów podczas spokojniejszych partii utworów), plus brzmienie jest wyjątkowo dopieszczone. Do tego Niemcy są doskonali w kreowaniu atmosfery za pomocą dźwięków, czego przykładem może z kolei być Der Letzte Galgen.

Słabe punkty? Szczerze przyznam, że nie zauważyłem istotnych. Na siłę mógłbym się jedynie przyczepić do czasu trwania albumu, jednak to tylko dlatego, że czterdzieści minut z tak wysokiej próby black metalem to zdecydowanie za mało.

Niezwykle rzadko się zdarza, abym rzeczywiście był aż tak zachwycony. Do takiego stanu doprowadziło mnie nowe wydawnictwo Der Rote Milan. Moim zdaniem Moritat mógłby, a w zasadzie to nawet powinien zasiadać w jednym rzędzie z dziełami melodyjnego black metalu spod znaku na przykład Dissection – a to chyba największy z możliwych komplementów. Tej płyty nie wypada nie znać, a jednak kapela nie cieszy się tak wielką sławą, na jaką według mnie zasługuje.

Dzieło, którego będą słuchały wnuki moich wnuków. Jakoś tego dopilnuję.

 

Ocena: 9.5/10

 

Der Rote Milan na Facebooku

 

 

Łukasz W.

Powinno być ciężko.
Ale w sumie to nie musi.
Łukasz W.

Tagi: , , , , , , .