Aborym – „Hostile” (2021)

Zdawałem sobie sprawę z istnienia włoskiego Aborym, słyszałem fragmenty muzyki, ale jakoś tak w życiu się złożyło, że nie było mi z tym zespołem po drodze. Wiedziałem również, iż band wywodzi się ze sceny black metal, który miesza z industrialnym klimatem. Gdy pojawił się w necie obraz (bardzo dobry swoją drogą) do pierwszego singla Horizon Ignited, coś mnie pokusiło, by go sprawdzić, i żeby nie przekląć, napiszę, że byłem nim rozwalony. Kompletne zaskoczenie, muzyka Aborym okazała się znacznie lepsza, niż mogłem to sobie ubzdurać w moich przypuszczeniach, i wiedziałem, że muszę sprawdzić cały album. Odpowiedzialność za wypuszczenie go na światło dzienne bierze wytwórnia Dead Seed Productions, a światowa premiera odbyła się dziś, czyli 12 lutego bieżącego roku.

Nie zwlekając wiele, stwierdzam, iż Hostile jest albumem magicznym. Jest rozbudowany, złożony i wielowarstwowy. Brzmienia, jakie możemy tu odnaleźć, sięgają ogromnego spektrum wpływów, które zamknąłbym gdzieś między Nine Inch Nails, Tool, w klimacie post metalu, proga spod znaku Porcupine Tree i trochę cięższych brzmień. Szukanie na tej płycie starych koneksji z black metalem mija się z celem, ten statek już dawno odpłynął. Aborym stał się czymś więcej, rozrósł się, by tworzyć rzeczy na większą skalę niż jeden gatunek. Słuchając Hostile, mam wrażenie, że ten album jest „duży” i z czasem może stać się nie tylko gamechangerem dla zespołu, ale i dla sceny metalowej ogólnie, a przynajmniej tak się stać powinno. Utwory takie jak Horizon Ignited, Wake Up. Rehab, Stigmitized (Robotripping) czy Radiophobia to bangery pozbawione wad. Miks klasycznych instrumentów z wszelakimi industrialnymi wtrętami przegryza się świetnie, wokalista Fabrizio Giannese brzmi jak połączenie Trenta Reznora (N.I.N) z Richardem Patrickiem (Filter) i wybaczam nawet momentami dyskusyjny akcent.

Co też jest bardzo istotne, produkcją płyty zajął się niejaki Keith Hillebrandt, który miał okazję pracować z Nine Inch Nails, Davidem Bowie, U2, czy przy muzyce do filmu Tomb Raider, więc brzmienie albumu nie pozostawia manewru do narzekania. Hostile jest przestrzenna, pełna i soczysta. Wszystkie elementy znajdują się na odpowiednim miejscu, razem dają potężny efekt i pozostawiają mnie bez pytań.

Dzięki Hostile odbyłem wycieczkę po niedoskonałym, zmechanizowanym, ale jednak pięknym świecie. Dźwięki zawarte na krążku uderzają jednocześnie zimnem i uspakajającą atmosferą, naprawdę długo nie doznałem podobnych uczuć w związku z odsłuchem nowej muzyki. Brawo dla muzyków za sięganie do klasyki industrial metalu z lat 90. i przełożenie jej na własny styl, w którym znalazło się wiele miejsca na poszukiwania. Jak dla mnie maks!

Ocena:10/10

Aborym na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .