Generator nazw podziemnych, ekstremalnych kapel już odpalony? Jeśli nie, to nie martwcie się – z odsieczą przychodzi Putrid Cult oraz amerykański black metalowy BlackHorns wraz ze zbiorczym wydaniem swojego jedynego jak do tej pory studyjnego krążka (wydany w 2016 roku Rise of the Infernal Sorcery) oraz nagranej cztery lata przed jego premierą demówki (The Oath). Dlaczego wybór padł akurat na to demo? Nie wiem, jednak jeśli taki zestaw ma być tym reprezentatywnym, to ewidentnie generatory nie poszły w ruch jedynie przy nazywaniu kapeli.
War metal pełną gębą. Zespół wprawdzie niejednokrotnie sili się na krótkie „klimatyczne” wstawki, jednak stanowią one jedynie przerywnik między jedną serią perkusyjnego harmidru a drugą, wszystko okraszone jednostajnym rzężeniem gitary oraz wokalami przechodzącymi od jazgotliwego wrzasku do niskiego potwornego bulgotania. Melodia? Dobry żart, który możecie opowiadać osobnikom słabym. Tutaj zajęłaby ona tylko miejsce potrzebne na coraz szybsze kanonady perkusisty, swoją drogą jego gra odpowiada na pytanie co wyniknęłoby z połączenia osobnika z ADHD oraz minimum grama środka pobudzającego nielegalnego pochodzenia (w zasadzie można by to odnieść do całości tego chaosu, który na tym krążku panuje). Brzmieniowo wydawnictwo to silnie kojarzy mi się z koncertami black bądź death metalowych kapel w bardzo małych klubikach (vel. spelunach) – słychać głównie perkusję, gitara coś tam gra, ale jest to mało ważne, gdyż – powtarzam – słychać głównie perkusję, a wokal niby jest, jednak gdyby go nie było, to właściwie nikt nie poczułby większej różnicy – zgadnijcie z jakiego powodu? Ogółem, choć nie należę do fanatyków takiego podejścia do blacku, to jest znośnie i przez jakiś czas nawet w miarę fajnie.
A potem na czarnym koniu wjeżdża The Oath. Dwa razy głośniejsza od longplaya i na oko jakieś cztery razy gorzej nagrana. Cóż, demówki rządzą się swoimi prawami, jasna sprawa. Nie zmienia to jednak faktu, że druga część wydawnictwa jest wręcz asłuchalna i zadowoli chyba tylko maniaków, dla których to, CO gra i JAK gra jest gdzieś na sześćset sześćdziesiątym szóstym planie. Ja do nich nie należę, także do zamykającego krążek Black Mass Consecration najzwyczajniej w świecie nie dotrwałem. Dlatego też nie rozumiem decyzji o połączeniu Rise of the Infernal Sorcery i The Oath w jedno wydawnictwo. Mogło być nieźle, a tak to niestety…
Jeśli ktoś nie jest fanem takiego podejścia do black metalu, to BlackHorns może sobie spokojnie darować, bo po prostu nie znajdzie tu kompletnie niczego dla siebie. Huragan zaprezentowany przez zespół robi wrażenie przez jakieś kilkanaście minut, a potem zaczyna nudzić. Ci, którym takie granie pasuje, mogą ten zespół sprawdzić, reszta robi to na własne ryzyko.
Ocena: 4/10
BlackHorns na Facebooku
- Morpholith, Moonstone, Triangle Choice – Katowice (08.04.2026) - 17 kwietnia 2026
- HellFuck – „9 Nails Hammered Into the Flesh of God” (2026) - 9 kwietnia 2026
- Pothamus – „Abur” (2025) - 31 marca 2026
Tagi: 2019, BlackHorns, Putrid Cult, recenzja, review, Rise of the Infernal Sorcery, the oath, War Metal.







