Carcolh – „The Life And Works Of Death” (2021)

Francuska wytwórnia Sleeping Church może nie ma w swej stajni wielu zespołów, ale za to samych pretendentów do laurów. Spragnieni klasycznego, wyrosłego na sabbathowych korzeniach doom metalu, winni zainteresować się kapelami spod tego znaku. Miałem okazję już sprawdzać tamtejsze wydawnictwa i zawsze byłem kontent.

W przypadku pochodzącej z Bordeaux i okolic formacji Carcolh również wszystko się zgadza. Dobra t0 nowina dla doomowych maniaków, a dla tych, co podobnych dźwięków nie trawią, ciężki kamień na szyję. Francuzi zaczynali w roku 2018 płytą Rising Sons of Saturn, a The Life and Works of Death to ich drugi krążek. Nie myślcie jednak, że Panowie dopiero raczkują – na zdjęciu widać już przyprószone siwizną skronie, a w CV muzyków widnieją także inne kapele. Słychać w ich twórczości także klasyczne zapatrywania na doomowe rzemiosło. Ma być ciężko, miejscami ospale, z klimatem, ale i świadomością, że w magmie leniwych dźwięków trzeba od czasu do czasu nieco się rozpędzić. Plan jest tu realizowany z konsekwencją. Od bardzo sennego początku From Dark Ages They Came po ożywienia w postaci When the Embers Light the Way – skala rozpiętości temp na tyle szeroka, na ile pozwala gatunek.

Całość opiera się na solidnych riffach i konsekwencji wykorzystania klasycznych środków. Mam wrażenie, że czasem nie starcza dobrych pomysłów, by przykuć uwagę słuchacza podczas trwania najdłuższych kompozycji (tak się mają sprawy choćby w The Blind Goddess), ale nie umniejsza to muzykom. Riffy na Life and Works of Death są proste, ale klarowne i do zapamiętania – niosą ze sobą emocje i moc. A że już to słyszeliśmy? Nie przeszkadza to niczemu. Zdarzają się Carcolh wręcz nastrojowe, balladowe fragmenty (jak w numerze tytułowym), nigdy jednak nie stępia to surowości i siły wyrazu, co najwyżej na moment zmienia nastrój. Ciekawie wypadają także urozmaicenia formuły, choćby w postaci śmielej wykorzystanych klawiszy do budowania klimatu, jak ma to miejsce w Aftermath.

Tytuł płyty, logo zespołu, okładka, zdjęcia muzyków, teksty, struktura riffów, praca sekcji rytmicznej, wokal Sébastiena Fantona – wszystko podporządkowane jest tu wypracowanym przed dekadami kanonom doom metalowego grania. Jeśli kogoś to razi, może nie tykać. Kto lubi i ceni, powinien mojej ocenie końcowej dopisać choć oczko. Te klasyczne rozwiązania ubogacone są o autorskie pomysły muzyków, może nie przebojowe, ale wyraziste – na pewno dość, by w swojej kategorii uznać The Life and Works of Death za rzecz bardzo udaną i godną sprawdzenia.

ocena: 7/10

 

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Carcolh na Bandcamp

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .