W dzisiejszych czasach duża część post-owych kapel sięga po coraz to dziwniejsze, eksperymentalne lub awangardowe podejścia do grania tej muzyki. Dla niektórych muzycznych dziennikarzy gatunek ten już dawno się wyczerpał. Czy tak jest? Nie wydaje mi się, bo nic tak naprawdę się nie kończy. Dlatego też, od czasu do czasu, zdarzają się na tym poletku pozycje godne uwagi. Taką według mnie pozycją wartą przestudiowania, która nieco odstaje od klisz typowego post grania, jest The Existential Haunting kalifornijskiej grupy Future Usses.
Trio to powstało w Los Angeles w składzie Sacha Dunable (Intronaut, Graviton), Dan Wilburn oraz Derek Donley (Graviton) i w takim to niezmienionym gronie panowie nagrali – The Existential Haunting, które zostało wypuszczone na świat we wrześniu zeszłego roku z pomocą Pelagic Records. Znajdziecie na nich sześć autorskich numerów zamykających się w niespełna czterdziestu minutach. Gatunkowo Future Usses krąży wokoło post rocka i metalu, ale jednocześnie wokół instrumentalno-atmosferycznego doom’u, ze słyszalnymi wpływami sludge’u.
W dźwiękach postu Future Usses dodatkowo pojawiają się ambientowe nuty wirtualnego/syntetycznego chóru. Dobrym przykładem użycia tego patentu jest numer otwierający What Is Anything. Już jego pierwsze dźwięki roztaczają przed słuchającym niesamowite muzyczne przestrzenie, które leniwie ewoluują, rozwijając tajemnicę nazwy tego utworu. Po kolejnej półtorej minuty wchodzi ciężka gitara oraz grzmiący bas, rozrywając na chwilę tą kompozycję, gdyż jak na postowy album przystało, muzyczne przestrzenie są najważniejsze. Prawie 11 minutowy What Is Anything jest moim osobistym faworytem i nawet pozostała piątka razem wzięta nie umywa się do tej niesamowitej sztuki. Gdyby cały krążek był taki jak What Is Anything, byłaby to wybitna płyta. Jednak tak nie jest, ale na The Existential Haunting są jeszcze dwa ciekawe numery, mające coś w sobie.
Ciężką do rozgryzienia, jednocześnie drugą ciekawą kompozycją z płyty jest trzeci z kolei kawałek – Make Flowers. To obok What Is Anything drugi najbardziej eksperymentalny kawał muzyki tego wydawnictwa. Ta kompozycja różni się od innych poprzez użycie ludzkiego głosu. Wokal pojawiający się na tej ścieżce jest mamroczący oraz zwolniony w stosunku do całej muzyki. Tworzy to trochę chaotyczny oraz enigmatyczny klimat, zabarwiony ciemnym i ciężkim doomem.
Muszę jeszcze wyłuszczyć jeden plus tej produkcji, a mianowicie brzmienie basu. To jest to czego na The Existential Haunting nie trzeba się doszukiwać, bas tu jest wszędzie (tam gdzie powinien). Cudownie słyszalny, jak np. na pierwszym planie Absolute Zero – jego wyczyny miażdżą, jednocześnie dobrze współgrając z resztą instrumentarium.
Patrząc na to wydawnictwo jako całość, Future Usses ciekawie połączyli ciężkie i wolne doomowe brzmienia z przestrzeniami jakie można spotkać na post albumach, jednak nie wszystkie kompozycje się bronią. Heavenly Superperson, pomimo że jest najbardziej doomowy, wydaje się zmierzać donikąd, nie wnosząc swym istnieniem nic nowego. Podobnie jest z kolejnym numerem o intrygującym tytule – Apocalypse When Convenient, niestety muzycznie już nie jest tak ciekawie. No i na koniec tytułowy The Existential Haunting, którego wyczyny również jakoś nie powalają.
Jak napisałem wyżej The Existential Haunting nie jest typowym post albumem, stylistycznie wykracza poza ramy gatunku. Jednak tylko połowa jest godna uwagi, a cała reszta raczej średnia i na dłuższa metę nużąca. Także jak na debiut jest nieźle, ale mogłoby być lepiej. A czy będzie? Czas pokaże.
Ocena: 6/10
Future Usses na Facebooku.
Pelagic Records na Facebooku.
- Demande à la Poussière – „Demande à la Poussière” (2018) - 7 lipca 2019
- Venflon – „Czerń” (2019) - 2 lipca 2019
- Windhand – „Eternal Return” (2018) - 26 czerwca 2019
Tagi: 2018, Atmospheric Sludge Metal, Future Usses, Instrumental / Sludge / Doom / Post-Metal, Pelagic Records, post-metal, post-rock, recenzja, review, The Existential Haunting.






