Lock Up – „The Dregs of Hades” (2021)

Wielu muzyków w czasie pandemicznej posuchy miało czas, by zasiąść do tworzenia muzyki, w tym zespół Lock Up. Kolejny, piąty w dorobku, pełny album The Dregs of Hades ujrzy światło dnia z logiem Listenable Records 26 listopada tego roku.

Lock Up słucham od momentu jego powstania, debiut Pleasure Pave Sewers (1999) zachwycił dynamiką, dwójka Hate Breeds Suffering (202) uderzyła czystą agresją. Przy trójce Necropolis Transparent (2011) nieco straciłem czujność, ale czwórkę – przyznaję z małym opóźnieniem – ostatecznie polubiłem za bezkompromisowość i staroszkolny styl. Dowiadując się o nadchodzącej premierze piątej produkcji, nie byłem pewny czego oczekuję. Wiadomo było, że będzie na niej dużo agresji, ale oceniając ostatnie dokonania Shane’a Embury (Napalm Death, Brujeria, Venomous Concept, Insidious Disease) bałem się, że jego zamiłowanie do chaotycznych tworów wygra i odbierze projektowi to, za co go lubię. Na całe szczęście się myliłem, jak się okazało stworzony w przeważających proporcjach przez gitarzystę Antona Reiseneggera (Brujeria, Criminal) The Dregs of Hades brzmi jak klasyczny Lock Up. Ba! Mam wrażenie, że czerpie z wszystkich czterech wcześniejszych albumów, wykorzystując ich najlepsze elementy by stać się albumem optymalnym.

The Dregs… jest szaleńczo szybki, gniewny i dynamiczny, ale jednocześnie najbardziej urozmaicony w całej dyskografii. Wiele utworów posiada wyróżniające się zwolnienia, które nadają dobrego kontrastu lecącej na łeb, na szyję dominującej części płyty. Zastępujący za bębnami Nicholasa Barkera świetny Adam Jarvis (Misery Index, Scour, Pig Destroyer) idealnie wbił się w klimat blastowej machiny Lock Up, jego gra na pewno dobrze podbiła dynamikę kompozycji, i choć uwielbiam grę Barkera – to jej tu nie brakuje.

Ważnym elementem stylu Lock Up zawsze były wokale. Debiut nagrał jeden z moich ulubionych wokalistów Peter Tagtgren (Hypocrisy), dwójkę i trójkę Tompa (At the Gates, The Great Deceiver, Disfear), a numer cztery znany z Brutal Truth Kevin Sharp. Przy okazji nowej produkcji mamy do czynienia z każdym z nich. Shane miał pomysł, by będącego w stałym składzie Kevina wsparł Tompa, a Peter wystąpił jako gość w utworze tytułowym. I tak się stało. Nagranie płyty przez dwóch wokalistów okazało się trafionym pomysłem, głosy Kevina i Tompy dobrze ze sobą współbrzmią. Zaflegmiony krzyk Kevina sprawdza się w wolnych partiach najlepiej, a „szczekanie” Tompy w szybkich. Obie barwy głosów natomiast mocno nawiązują do starej szkoły tworzenia sonicznej agresji i nadają całości przykurzonego ducha old schoolowego metalu.

Słuchając płyty, nie jestem w stanie znaleźć słabych punktów, muzycznie jest stworzona nienagannie i same kompozycje wprowadzają mnie wręcz w zachwyt. Lock Up stworzyli taką płytę, jaką chcieć mogą jego fani, esencjonalną i przepełnioną po brzegi gniewem. Jednakże jest na niej jedna rzecz, która może niektórym nie przypaść do gustu. Rzeczą tą jest brzmienie, album tworzony był w domowych studiach, na odległość i ostateczny efekt jest specyficzny. Trzeba się przyzwyczaić do lekko bezdusznego charakteru, który mi odpowiada, ale nie wątpię, że znajdą się tacy, którym może zabraknąć mięsa i bardziej witalnego soundu.

Ocena: 9/10

Lock Up na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , , , , .