Morrath – „Obscure Abominations” (2026)

Minęły trzy lata od pojawienia się na rynku debiutu młodego Morrath i zespół postanowił się przypomnieć nową Epką. Jej tytuł brzmi Obscure Abominations, a wydana została przez Necroskope Blasfemia 25 lutego roku bieżącego. Debiut został przyjęty ciepło, zespół dzięki niemu trochę pograł i byłem bardzo ciekaw, jaki to będzie miało wpływ na kolejny materiał.

Wielokrotnie podkreślałem, że uwielbiam „turboEPki”, które często okazują się lepsze od pełniaków. Często zamknięte czasowo między dziesięcioma, a piętnastoma minutami kopią dupska tak okrutnie, że nie ma czego potem zbierać. Miałem wielką nadzieję, że do grona killerów tego rodzaju dołączy Obscure… i gdy nadszedł odpowiedni czas, zasiadłem do odsłuchu. W pierwszej kolejności słuchacz atakowany jest brzmieniem. Krążek nagrany został w dwóch lokalizacjach, po czym przekazany w łapy Michała Grabowskiego (BlackTeamMedia), którego prac można posłuchać na krążkach Christ Agony, Feto In Fetus czy Hyperial. Atak jest okrutny, Michał odwiedził lokalnego rzeźnika i zadbał o kilogramy mięcha. Kompozycje mają odpowiednią masę, jadą po florydzku i odpowiednio orają narządy słuchu. Wszystko jest na miejscu, a poziom brutalności dobrze balansuje z przejrzystością.

Muzycznie jest równie brutalnie i mięsiście. Morrath gustuje głównie w nurcie death metalu florydzkiego, sporo riffów można podciągnąć pod inspiracje Morbid Angel czasu Blessed Are the Sick albo kapel, które się na Morbidach wzorowały. Nadmieniam, że nie są to przesadne wpływy, uważam je za utrzymane w dobrym guście, silne, ale nie podpadające pod żadne zrzynki. Należy też przyznać, iż zespół zrobił duży krok naprzód, utwory znacznie bardziej trzymają się kupy niż na debiucie, jest konkretniej i w moim odczuciu bardziej intencjonalnie. Muzycy nabrali większej świadomości twórczej, co ze wzrostem umiejętności i doświadczenia musiało przynieść pozytywne skutki.

Bardzo jasnym elementem materiału są solówki. Zespół zaprosił aż trzech gitarzystów, by okrasili ich utwory swoimi popisami. Usłyszeć można Eryka Jakubczyka z Frightful, Szymona Plewę z Night Lord oraz Krzyśka Śniadeckiego z Godslut. Ich udział nadaje całości większej różnorodności, aczkolwiek należy przyznać, że każdy z nich poszedł z partiami mocno w lata 90., co pogłębiło old schoolowy odbiór całości.

Podsumowując, Morrath się rozwija i rośnie w siłę. Jeżeli utrzyma obrany kurs i poziom postępu, to osiągnie wiele. Obscure Abominations jest dobrą przystawką pod drugi album i udowadnia, że Morrath to nie jednostrzałowiec. Zatem Panowie –do roboty, a kto jeszcze krążka nie sprawdzał, niech to czyni jak najszybciej.

Ocena: 8/10

Morrath na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)
Tagi: , , , , , , , .

Dodaj komentarz