Nachteule – „Bergdorf” (2018)

Idzie zima. Dla niektórych ulubiona pora roku. Są tacy, którzy tylko czekają na grubą warstwę śniegu, by móc pójść w góry i zapatrzyć się w niedostępne pustkowie, poprzetykane rachitycznym, szczątkowym lasem, oddać się szarej naturze i wtopić w biały, apokaliptyczny klimat. Żeby w pełni to poczuć, trzeba urodzić się w miejscu, gdzie leśne odmęty, góry i permanentna zima są naturalnym środowiskiem. Na przykład w Kanadzie.

Kanada to dobre miejsce na poszukiwanie inspiracji do grania inspirowanego obumierającą naturą, atmosferycznego black metalu. Z takiego założenia wyszedł Adrien Blosse, ukrywający się pod pseudonimem Noctis. Stworzył kilka projektów, przeważnie jednoosobowych, m.in. Nachteule, by za pomocą muzyki oddawać się depresyjnemu obliczu czarnego metalu. Nachteule zdążył już dać światu demówkę, album Vaste Inconnu i split z polską Nyctophilią. Przyszła pora na drugą pełną płytę, która ukaże się (podobnie jak poprzednie wydawnictwa) pod szyldem rodzimej Wolfspell Records.

Noctis nie proponuje niczego nowego, nie wyważa otwartych drzwi. Stawia na klimat, góry, las i przepełniony przygnębieniem black metal. Raczej nie znajdzie się tu nic, czego byśmy już wcześniej nie słyszeli u bardziej zasłużonych w tej niszy, ale nie zmienia to faktu, że płyty słucha się dobrze. Po akustycznym wprowadzeniu w postaci L’Aube, atakuje nas dość melodyjna ściana hałasu, podparta średnim tempem. Brzmienie niczym z zamkniętej piwnicy, przytłumione bębny, rzężące gitary i wyrazisty wokal. Niby typowe lo-fi, ale poprzez przeplatające się tu i ówdzie akustyczne fragmenty i odgłosy natury (Autour Du Foyer Rouge), całość wychodzi z jaskini i hasa sobie po śniegu. Momentami czuć wyraźne inspiracje kultowym w pewnych kręgach, szwajcarskim Paysage D’Hiver, ale oczy i uszy Nachteule są też skierowane na nasze podwórko – w takim A Grand Pas nie sposób nie wychwycić patentów charakterystycznych dla Mgły. Przewija się też przez ten materiał stara Norwegia, no ale umówmy się – trudno, żeby nie było w takiej muzyce choćby delikatnych odniesień do Hvis Lyset Tar Oss. Słychać, że Kanadyjczyk traktuje stare nagrania Varga Vikernesa jak podręcznik, a muzykę Tobiasa Möckla niczym prawdę objawioną, ale czerpie też z polskiej szkoły. Od siebie dodaje sporo zimowego klimatu, przemycając w gitarowym jazgocie akustykę i dźwięki przyrody. Dla jednych to plus, dla innych minus, ale wplecione w Les Yeux De La Foret piszczenie fletu to już trochę za mocny odjazd.

Bergdorf to płyta fajna, ale jednak dość przeciętna. Jest bo jest, raczej nigdy nie stanie się klasyką gatunku, nie będzie odnośnikiem, do którego można równać. Zdeklarowanym fanom atmosferycznego, wywodzącego się z lasu blacku na pewno zrobi dobrze, ale cała reszta jednym uchem ją wpuści, a drugim wypuści.

Ocena: 6/10

 

Rafał Chmura
Latest posts by Rafał Chmura (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .