Latynoski metal jest muzyką szalenie charakterystyczną, że tak zacznę od truizmu. Pewna dzikość, temperament, gorąca krew i surowość, sprawia, że południowoamerykańskie korzenie da się wyczuć w muzyce tamtejszych zespołów często od pierwszej nuty.
Wspomniane elementy są też wyraźnym udziałem debiutanckiego krążka kolumbijskiej Ramery, za którą stoi niejaki Carlos Andrés Bernal (pseud. Ratman). Anarquía y destrucción wydana została pierwotnie w połowie 2021 (w wersji cyfrowej), formę fizyczniaka przybrała z początkiem 2022, dzięki działaniom Helicon Metal Promotions i Ossuary Records.
7 numerów klasycznego thrash metalu, podpieczonego wspomnianym, południowoamerykańskim ogniem, nie jest może graniem zaskakującym i odkrywczym, daje jednak masę frajdy i radochy z odsłuchu. Sporo w nim punkowego zacięcia, słychać też wyraźne inspiracje pierwszymi albumami Metalliki, Overkill, czy Exodus (Inquisición, Aquelarre, Anarquía y destrucción).
Dokładając do tego intrygującą atmosferę grozy (klimatyczne intra, świetny cover art), celowo „archaiczne” brzmienie i wyczuwalne, filmowe zacięcie, można uznać, że Anarquía y destrucción to debiut ponadprzeciętnie udany.
Uczciwy materiał, warty poznania.
Ocena: 7/10
- Les Bâtards du Roi – Les chemins de l’exil (2025) - 7 kwietnia 2026
- AMPACITY publikuje teledysk do „Phantomatics” - 3 kwietnia 2026
- Debiutancki singiel gotyckiego Wolfpack Heading Nowhere już dostępny - 3 kwietnia 2026
Tagi: Anarquia y destruccion, Helicon Metal Promotions, Ossuary Records, ramera, recenzja, review, thrash metal.






