Stheno – „Liberty Crawls In Waste” (2016)

Stheno mogliście już poznać w jednej z poprzednich moich recenzji. Greccy grindersi nie należą do ekip zbytnio dziejowych, niemniej od trzech lat istnienia skrupulatnie zasuwają do przodu. Liberty Crawls In Waste jest ich pierwszym długograjem i trzecim bodajże owocem kooperacji z rodzimym EveryDayHate. Płyta zawiera dwadzieścia minut furiackiego grania skondensowanego w trzynastu diablo intensywnych utworach.

Muzyka, o której piszę jest wręcz niebezpiecznie szybka, nie będę więc owijał w bawełnę. Stheno to black metal pomieszany z grindcorem. W tej kolejności, bowiem od czasu splitu z World Downfall ekipa bardzo się wyczerniła i skoncentrowała na brzmieniach, które najszybciej porównałbym do Behemotha za czasów Demigod. Po dodaniu do tego punkowych, skocznych i wysoce tanecznych rytmów wychodzi mikstura zaiste wybuchowa. Najpiękniej objawia się to na utworach mieszających oba style, takim jak świetny Hail Nothing czy The Instep Borer. Kawałki bardziej nakierowane na jeden styl, jak grindcore’owe Preachers Of The Fall i tytułowy Liberty Crawls In Waste, czy prawie czysto blackmetalowe Into Neverending Struggle lub Truth To Be A Liar także są kosiorami niesamowitymi, ale nie aż takimi. Niezależnie od ukazywanej twarzy, Stheno gra wręcz furiacko. Gitary gnają wpierod, wokalista wyciska z siebie siódme poty a perkusista zalewa nas kolejnymi i kolejnymi falami napakowanych dzikością blastów. Chcesz chwili do potańczenia? Znajdziesz ją na Liberty Crawls In Waste czy Between Man And God, choć minie ona szybciej niż mgnienie oka. Tu nie ma czasu i miejsca na zwolnienia. Może poza ostatnim Poisoned Tears Of The Blessed, kawałkiem zupełnie innym niż reszta płyty. Powiedziałbym, że wyczuwam na nim smaczek irlandzkiej folkowości (co może sugerować już podtytuł kawałka), choć może to być tylko autosugestia. Tak czy siak, także ten numer wyszedł bardzo dobrze. Jeżeli miałbym się już do czegoś przyczepiać to do dwóch spraw. Primo (kto by się tego spodziewał), za mało tu basu. Drugie primo: brakuje mi trochę atmosfery na tej płycie. To nie jest poczucie niedosytu, bardziej nieobecności. Z jednej strony Stheno gra za szybko by stworzyć tu jakiś większy klimat, z drugiej przeskoki pomiędzy punkową grindowością a jadowitą czerniną na pewno nie sprzyjają powstawaniu takiego. Nie jest to jednak wada jako taka, bardziej moja sugestia, czego na Liberty Crawls In Waste brakuje.

To kolejne świetne wydawnictwo EveryDayHate. Płyta zawiera ogromną dawkę energii i muzycznej złości. Polecam nie tylko grindersom, ale także fanom dźwięków blackmetalowych. Bardzo nośny, bardzo dobry materiał.

Ocena: 9/10

Kapitan Bajeczny
Latest posts by Kapitan Bajeczny (see all)
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , , .