Taur-im-Duinath – „The Burning Bridges” (2020)

Ubiegłoroczne wydawnictwo The Burning Bridges autorstwa jednoosobowego włoskiego projektu Taur-im-Duinath (nazwę powinni kojarzyć fani Tolkiena) zaskoczyło mnie już na starcie. Podział tego niespełna pięćdziesięciominutowego albumu na dwie płyty wydawał mi się wręcz idiotyczny, zaś wizja zmieniania jednej płyty na drugą po ledwie dwudziestu minutach z hakiem jawiła się odpychająco. Przyznacie chyba sami, że na papierze jest to dziwny zabieg. Teraz, kiedy już z tą pozycją się zapoznałem, wiem, że było to jedyne sensowne wyjście.

Francesco del Veccio na The Burning Bridges prezentuje bowiem swoje dwa oblicza. Niby nic w tym dziwnego i zdarza się to często, jednak tutaj są one tak skrajne, że umieszczenie ich wspólnie na jednej płycie spowodowałoby wysyp zarzutów o niespójność. Zatytułowana Randir część pierwsza to ponownie nagrana EPka Taur-im-Duinath pod tym samym tytułem. Jest to klimatyczny, raczej stonowany black metal, na szczęście na tyle urozmaicony, aby pomimo dosyć pokaźnych długości trzech utworów nie zanudzić słuchacza. Czuć, że F. dobrze czuje się w tego typu klimacie i nawet jeśli ten najżwawszy, trzeci z pełnoprawnych utworów La chiusura del cerchio wypada gorzej od pozostałej dwójki, to całość może się podobać.

Prawdziwa magia następuje za to po odpaleniu drugiego krążka zatytułowanego Bare Boughs. To sześć (nie licząc intra) ślicznych, neo-folkowych utworów, zagranych wyłącznie z użyciem gitar akustycznych, smyczków oraz bardzo oszczędnym użyciem bębna. W przeciwieństwie do Randir tutaj usłyszymy wyłącznie czysty śpiew, i to zarówno męski, jak i damski. Lubię akustyczne granie i przyznam, że te kompozycje przypadły mi do gustu, a dzięki wkomponowaniu dźwięków natury (np. płonące ognisko) klimat Bare Boughs jest niesamowity. Niestety im dalej w ten las, tym bardziej czuć, że numery są do siebie w zasadzie bardzo podobne i trochę szkoda, że Włoch nie pokusił się tutaj o nieco większe zróżnicowanie. Pod koniec drugiego krążka byłem już delikatnie znużony, wątpię, aby taki był zamysł autora.

Wydawało mi się przez chwilę, że z powodu tych skrajności The Burning Bridges okaże się materiałem trudnym do oceny, lecz w gruncie rzeczy tak nie jest. Zarówno część atmo-blackowa, jak i ta akustyczna mają swoje momenty, a jednak do pełni satysfakcji czegoś brakuje. Ostatecznie, mimo wspomnianych mankamentów, warto się tym wydawnictwem zainteresować.

Ocena: 7/10

Taur-im-Duinath na Facebooku

 

 

Łukasz W.
(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .