Rok 2016 jest wyjątkowym rokiem jeśli chodzi o muzyczne rocznice. Patrząc wstecz o całe trzy dekady świętujemy premiery wielu jakże ważnych wydawnictw, które ukazały się w 1986 roku. Czas ten był też świadkiem formacji nowych zespołów, które na stałe zapisały się w historii muzyki rockowej. Jednym z nich jest brytyjski The Mission, który z okazji swojego trzydziestolecia nie tylko wyrusza właśnie w trasę, ale i proponuje nam zapoznanie się z nowym materiałem, składającym się na album Another Fall From Grace.
Legendarny już skład z charyzmatycznym liderem, Waynem Hussey’em, złożył na ręce słuchaczy aż dwanaście nowych kompozycji, które bezprecedensowo przenoszą nas w klimat połowy lat osiemdziesiątych. Sam wokalista przyznał, że chciał stworzyć brakujące ogniwo pomiędzy płytami First And Last And Always składu The Sisters Of Mercy a God’s Own Machine z repertuaru The Mission. Otrzymujemy zatem bilet w muzyczną podróż do czasów, gdy zasłużeni rockowcy mieli jeszcze po dwadzieścia-parę lat. Szczególnie obecne jest to w warstwie instrumentalnej albumu. Choć otrzymujemy bardziej popowe dźwięki w postaci tytułowego otwieracza Another Fall From Grace, czy Never’s Longer Than Forever, to pozostałe numery przypominają stary dobry rock gotycki w odświeżonej i podrasowanej formie. Znów sięga się po dwunastostrunowe gitary, bas tworzy niezwykle rytmiczne tło, wspomaga go przyjemna perkusja i ciekawe partie na klawiszach. Spośród niezwykle klimatycznego instrumentarium wyłania się niezapomniany głos Hussey’a. Warto dodać, że przy singlu promującym album, Met-Amor-Phosis, wspomógł go Ville Vallo. Numer ten nie jest jednak jednym z najlepszych na płycie, choć zapewne wpada w ucho. Inaczej jest w wypadku Within The Deepest Darkness (Fearful), gdzie wsparcie wokalne zaoferował Gary Numan. Raz po raz słyszymy też piękny głos Julianne Regan, dla której nie jest to pierwszy raz przy współpracy z Hussey’em.
Kompozycje zawarte na najnowszym albumie Brytyjczyków ukazują szerokie spektrum możliwości muzyków, którzy nie ograniczają się do wypróbowanych, starych zagrywek. Mamy tu bowiem do czynienia z ambitnym krzyżowaniem się różnych stylistyk. Wyraźne inspiracje muzyką afrykańska, obecne w Bullets and Bayonets tworzą epicki sześciominutowy kawałek, który momentami przypomina brzmieniem Kashmir Zeppsów. Spokojniej robi się przy Jade. Utwór ten jednak zaskakuje udanym bluesowym solo, nieco przełamującym koncept całego albumu. Bardzo ciekawie prezentują się kompozycje, w których bas przejmuje pierwszeństwo przed gitarami, a tak dzieje się w Only You And You Alone (wokalnie wspierany przez Martina Gore’a) czy Within The Deepest Darkness (Fearful). Niezwykle klimatycznym i mrocznym numerem jest zamykający nowy album The Mission Phantom Pain, którego rytm wprowadza w przyjemny trans. Natomiast mój osobisty faworyt to Tyranny of Secrets, numer w stylu pierwszych płyt Fields Of The Nephilim, z rewelacyjną rytmiką, delikatnymi zmianami tempa i narastającym napięciem. Zgrzytem na płycie są teksty piosenek, które jakoś nie zgrywają się z bardzo dobrą warstwą muzyczną krążka. Brakuje im zwyczajnej chwytliwości, choć co do umiejętności wokalnych lidera The Mission zastrzeżeń mieć nie można.
Czy po trzydziestu latach Brytyjczycy byli w stanie stworzyć numer godny porównania do legendarnej piosenki Severina? Zdecydowanie tak. Album Another Fall From Grace potwierdza, że gotycka estetyka w muzyce rockowej się nie wyczerpała, a wręcz ma się bardzo dobrze. Można śmiało zaryzykować stwierdzenie, że jest to jedna z najlepszych płyt w dorobku zespołu, a także dobry przedsmak nadchodzącego koncertu w Warszawie.
Ocena: 8/10
- Varmia – „lauks” (2026) - 7 kwietnia 2026
- SiriusC – „Soil” (2025) - 8 listopada 2025
- Uulliata Digir – „Uulliata Digir” (2025) - 7 stycznia 2025
Tagi: 2016, another fall from grace, gary numan, Goth Rock, gothic, julianne regan, martin gore, recenzja, review, the mission, ville vallo, wayne hussey.






