Tulsadoom – “Storms Of The Netherworld” (2015/2018)

  •  
  •  
  •  
  •  

Za sprawą Total Därkness Propaganda pochylamy się ponownie nad albumami austriackiej kapeli Tulsadoom, które zostały wznowione niedawno na kasetach magnetofonowych w specjalnym dual packu. Storms Of The Netherworld to druga długogrająca płyta zespołu, wydana w 2015 roku. Muzycy ponownie nawiązują do tematyki fantasy, na tronie sadzając najbardziej znanego barbarzyńcę wszech czasów, gibkiego, czarnowłosego Cymeryjczyka o ponurym spojrzeniu. Znowu przyjdzie przespacerować się po usianych trupem bitewnych polach, zwiedzić egzotyczne krainy pełne potworów, zmierzyć się z występnymi czarnoksiężnikami – tak mniej więcej. A zatem i tym razem mamy do czynienia z obowiązkową lekturą dla wszystkich miłośników epickiej twórczości Roberta E. Howarda.

Czy zaspokojenie znajdą jednak ci, którym nie po drodze z podobną tematyką? Też, a przynajmniej jest na to szansa, bo Tulsadoom dosyć sprawnie porusza się w klimatach bliskich klasycznego heavy metalu, napędzanego czasem thrashowym tempem (Kreator może się kłaniać) i podbitego blackową aurą. Niewiele się zatem zmieniło od czasu debiutu, choć mam wrażenie, że miejscami bywa mocniej, ciut bardziej technicznie i jakby mniej “barbarzyńsko”. Niby dobrze, a z drugiej strony brak na Storms Of The Netherworld jakichś wyjątkowo zapadających w pamięć momentów, po których chciałoby się zawołać “Na Cromma!”, albo złożyć jakąś krwawą ofiarą stygijskim bóstwom. Może pełna pasji a zarazem mistyki kompozycja Shadows over Lemuria? Albo przypominająca nieco Saxon na sterydach Nightwind? Stormride zaskakuje power metalowym zacięciem, przeobrażając się w niemal death metalowy riff. A blackaned thrashowy Final Cataclysm okazuje się dość mroczny i surowy, by skraść barbarzyńskie serce. Czy aby na pewno? Nie potrafię jednak wskazać ewidentnego lidera wyścigu do korony królestwa i choć nie ma na Storms Of The Netherworld słabych riffów, to też nic nie porywa. Jak na lekarstwo dostajemy klimatycznych wstawek i orkiestracji, które wyróżniały się na poprzedniku Barbarian Steel. Poczytuję sobie to za minus, ale fani metalowego konkretu mogą być zadowoleni z takiej zmiany. Nie przemawia do mnie za to instrumentalna kompozycja Dustland, skrzyżowanie elektronicznej muzyki w stylu współczesnego Ulver z gitarową, staroświecką robotą w duchu lat 80. – może nie najgorzej to brzmi osobno (choć bez rewelacji), ale gryzie się z całością zamiast ją urozmaicać.

Chociaż zespół na swoim drugim albumie nie obniżył lotów, nie poszedł także krok dalej i zapomniał o prawdziwie “hitowych” momentach. Może mocniej i intensywniej, jeśli brać pod uwagę zastosowane środki, wciąż też uczciwie pod względem czysto technicznej roboty i różnorodności kompozycyjnej struktury, a jednak w tej skrzyni skarbów zabrakło oślepiających swym blaskiem klejnotów. Stąd nieco niższa ocena, bo jest dobrze, ale nie tak, jak udany debiut zapowiadał, że może być w przyszłości.

Ale jeśli lubicie podobną tematykę, heavy/thrash wprawia w drżenie Wasze serca, a kasety magnetofonowe są ulubionym nośnikiem, to dual pack z albumami Tulsadoom od Total Därkness Propaganda będzie prezentem idealnym.

ocena: 6,5/10

Recenzja Barbarian Steel

Oficjalna strona zespołu na Facebooku

Total Darkness Propaganda Facebooku

Tagi: , , , , , , , , , , , , .