Turnstile – „Glow On” (2021)

Jeżeli do tej pory nie natrafiłeś/natrafiłaś na nazwę Turnstile, to śmiem twierdzić, że należy przestać ją ignorować. Założona w 2010 roku hardcore punkowa załoga z Baltimore idzie po to, co sobie postanowiła zdobyć, bez oglądania się za siebie. Ja należę do tych, którzy mieli przyjemność poznać zespół gdzieś na wysokości debiutanckiego albumu, dzięki natrafieniu na jedno z nagrań z ich występu na żywo. Kto miał okazję obejrzeć jakiekolwiek, ten wie, iż w takiej postaci Turnstile powala i pokazuje pełen potencjał – choć byłbym ignorantem, gdybym napisał, że muzyce powstającej w studio czegoś brakuje. Jedenaście lat kariery muzyków to przede wszystkim upór, tysiące przejechanych kilometrów i litry potu wylanego na deskach scen, aczkolwiek to wszystko nie znaczyłoby nic, gdyby nie potężna dawka talentu, oryginalności i wyczucia rynku. Zespół wbił się ze swoją miksturą brzmień lat 90. idealnie w zapotrzebowanie, uderzając w nieodstępującą ludzką nostalgię do „lepszych czasów”.
Rok obecny przyniesie nam trzeci album w historii zespołu, a drugi pod banderą Roadrunner Records. Jego tytuł ma brzmieć Glow On, a premiera przewidziana jest na 27 sierpnia br.

Glow On przy pierwszym odsłuchu mnie rozczarowało… Tak, to fakt. Nie jest to jednak wina samej muzyki, tylko moich wyobrażeń o niej przed odsłuchem. Jak się okazało nowa muzyka jest rozwinięciem wizji muzycznej rozpoczętej przy okazji poprzedniego albumu Time & Space, co nie da się ukryć było logicznym posunięciem, a ja liczyłem na nieco agresywniejsze klimaty, nawiązujące do brzmień dwóch pierwszych Ep. Ostatecznie moje zawiedzenie ustąpiło miejsca zachwytowi, jakby nie patrzeć Turnstile prze do przodu dzięki poszukiwaniom i ciągłemu rozwojowi. Na Glow On zespół utrzymał swój oryginalny charakterem dodając kilka nowych wpływów. To, co kocham w ich stylu, czyli czerpanie garściami z hardcore /punka lat 90. i mieszanie ich we wielkim garze pomysłów, nadal jest kręgosłupem sztuki Turnstile. Jedyne, co się zmieniło, to znacznie większe urozmaicenie kompozycji i wokali. Brendan mocno się rozśpiewał, jego maniera ciągle kładzie nacisk na elementy ściśle związane z odpowiednim klimatem hadrcore’owej sceny i nie ma tu mowy o cukierkowych pioseneczkach, aczkolwiek duża melodyjność stawia band już blisko kapel w stylu Stretch Arm Strong czy ogólnie emocjonalnego HC przełomu milenium. Obok tych melodii prężą swe muskuły rytmiczne, cięte riffy nawiązujące do dorobku Bad Brains, Earth Crisis, Life of Agony, wczesnego Stuck Mojo, Helmet czy dla mniej zaznajomionych ze sceną hardcore Rage Against the Machine. Taka mikstura będzie podtrzymywać energetyczny wizerunek sceniczny zespołu, a płyta wzbogacona nowymi wpływami nie zanudzi. Wydaje się to idealnym kompromisem twórczym, a hity takie jak Holiday, Mistery, Fly Again czy Endless bez dwóch zdań mają szansę wpisać się w potężny zestaw petard stworzonych przez Turnstile. Jednocześnie ciekawi mnie, w jakim kierunku zespół skieruje się w przyszłości, lecz to temat do poruszenia pewnie za jakieś dwa lata. Na dzień dzisiejszy należy cieszyć się premierą Glow On i mieć nadzieję na koncert w naszym kraju.

Ocena 9/10

Turnstile na Facebook’u.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , , .