Wolf Omega – „Nazywają Go Demonem Gór” (2016)

Podziemna scena BM na Śląsku ma się ostatnio tak dobrze, że zacząłem się zastanawiać, skąd bierze się ten fenomen. I czy przyczyna nie tkwi gdzieś w kopalnianej industrialnej strukturze Silesii. Może faktycznie pośrednio ma, gdyż BM rodzi się przecież z buntu, a na postkopalnianym Śląsku jest się przeciw czemu buntować.

Tym razem bunt ten przybrał formę duetu, który postanowił wyrazić swoje zdanie poprzez EPkę o lirycznym tytule Nazywają Go Demonem Gór. Co więcej, Panowie zdecydowali się osadzić ten krążek w konwencjach pochodzących wprost z Norwegii z lat dziewięćdziesiątych. Zresztą nie tylko muzyka przywodzi na myśl pierwsze dokonania Darkthrone czy Carpathian Forest. Już sama okładka, surowa i prosta przypomina nieco Through Chasm, Caves and Titan Woods. Tyle, że zamiast zamku mamy ulicę przypominającą nieco te z zabytkowego Nikiszowca. Szkoda tylko, że okładka nijak nie pasuje do tematyki górskich demonów.

Półgodzinna dawka muzyki jest brudna, surowa i plugawa jak banda Orków po imprezie. Niestety ten ekonomiczny zabieg pierwotnie brudnego dźwięku powoduje, że czasem forma przekazu nie jest zbyt zrozumiała. Na przykład Intro, które nawet po kilku przesłuchaniach wydaje się być efektem przypadkowo naciśnietego nagrywania w Kasprzaku. Na szczęście kolejny utwór zmazuje niemiłe wspomnienia z pierwszego wrażenia i przedstawia nam spójną wizję pozostałej części minialbumu. A są nimi klarowne linie melodyczne, niezbyt może skomplikowane i pozbawione nadmiernej ilości stylistycznych ozdobników, za to ciekawe i przyjemne. O ile słowo „przyjemny” pasuje w ogóle do tej formy muzycznej. Linie te tworzy głównie partia gitarowa, brudna i przesterowana, oraz równie brudny i charczący wokal. Świetny wokal dodajmy i świetna partia gitary. Całość wspomagana jest przez nieco wycofaną partię perkusyjną podającą równy rytm przez całe 30 minut muzyki. Tak trochę punkowo. A miejscami to w zasadzie nawet bardzo punkowo.

I choć wszystkie (za wyjątkiem krótkiego klawiszowego Wielka Czarna Siła) kawałki są utrzymane w tym samym tempie, tym samym pomyśle na linie melodyczne i tej samej stylistyce, EPka wcale się nie nudzi. I to nawet nie dlatego, że trwa tylko pół godziny. Nazywają Go Demonem Gór to naprawdę niezły kawałek materiału i niezły debiut (nie licząc demówki z roku 2014) Wolf Omegi. I gdyby nie to nieszczęsne Intro i ta jakość dźwięku, byłoby naprawdę super.

Ocena: 7,5 / 10.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Tagi: , , , , , , .