Walfad – “Momentum” (2016)

Pod koniec zeszłego roku zajmowałem się najświeższą odsłoną młodego, prog rockowego zespołu z Wodzisławia Śląskiego, czyli płytą Colloids. Dzisiaj sięgam trzy lata wstecz, czyli do poprzedzającej płyty Momentum – trzeciego dokonania Walfad.

Momentum ukazała się w dwóch wersjach, polskiej i angielskiej. Po dwóch dość nierównych albumach, zespół osiąga stabilizację, zarówno personalną, jak i muzyczną. Głównym kompozytorem muzyki jest Wojtek Ciuraj, śpiewający gitarzysta, który po raz pierwszy zajął się też warstwą liryczną, w której sprzeciwia się różnym aspektom otaczającej, nie zawsze ciekawej rzeczywistości. Ten sprzeciw słychać też w samej muzyce, którą cechuje podskórny niepokój, namalowany paletą różnych odcieni ciemniejszych barw.

Otwierający album numer Ośmiornice ma piosenkowy charakter, smutną melodię przewodnią, którą równoważy bardzo ładna, inspirowana Davidem Gilmourem solówka. Wyciszenie następuje w delikatnym, fortepianowym, instrumentalnym utworze tytułowym autorstwa klawiszowca Dawida Makosza, w którym mamy mały organowo-gitarowy pojedynek, zabarwiony zespołem Pendragon. Nie zabraknie też delikatniejszych, pachnących bluesem momentów, otaczonych typowo progresywnymi motywami (Wędrowiec Nad Morzem Mgły), mocniejszych fragmentów opartych na rwanych riffach i przejściach charakterystycznych dla klasycznego Rush. Szczególnie słychać to w rozbuchanym Dum Spiro, Spero, gdzie mocna, pokręcona gitara miesza się ze zwykłymi, radiowymi, niemal popowymi melodiami, a wieńcząca utwór solówka robi naprawdę duże wrażenie.

Kulminacja progresywnego zacięcia zespołu następuje w wieńczącym album Nasi Bogowie, Wasi Bogowie, w którym lekko jazzujące, wyciszone fragmenty stoją w opozycji do hard rockowego, gitarowego tła, a całości dopełnia absolutnie rewelacyjne solo Daniela Arendarskiego, który gościnnie udziela się na płycie.

Pierwszy odsłuch mija naprawdę szybko i bezboleśnie, a apetyt słuchacza jest mocno rozbudzony. Jedyny, poważny zgrzyt tej płyty to wokal. O ile Wojtek Ciuraj świetnie sprawdził się w roli zdolnego kompozytora i niebanalnego tekściarza, tak jego wokal jest zwyczajnie nijaki, bezbarwny i pozbawiony ekspresji. Na szczęście wyważona i przemyślana warstwa kompozycyjna do spółki z ciekawymi popisami instrumentalnymi z nawiązką rekompensuje wokalne niedostatki.

W stosunku do reszty dyskografii, Momentum jest prawdziwym przełomem. Zespół osiągnął poszukiwaną dojrzałość, dołożył mocną cegłę do budowy własnego stylu i w końcu mógł być postrzegany jako prawdziwy kolektyw. Lider i kompozytor jest co prawda jeden, ale historia nie raz pokazała, że bez zdolnych towarzyszy nie osiągnie wiele. A Ciuraj i spółka to już zespół w każdym znaczeniu tego słowa.

Ocena: 7/10

 

Rafał Chmura

Im większa abstynencja muzyczna, tym bardziej liberalne kryteria jej wyboru
Rafał Chmura

Latest posts by Rafał Chmura (see all)

Tagi: , , , , , , , .